Zawsze kiedy myślę, że znikasz już na zawsze - pojawiasz się, zwykle niespodziewany i nieproszony. Czasem przynosisz wyczekiwany spokój i obojętność, częściej chaos i zamęt. Co patrzę na Ciebie, zastanawiam się, dlaczego Ty. Gdy Cię słucham, przestaję wierzyć w swoją mądrość. I mogę pić z Tobą piwo. Mogę z Twoim udziałem prowadzić rozmowy, zdecydowanie nieodpowiednie, z panem na stacji benzynowej. Możemy wspominać niejedną wspólną historię, która nic nie znaczy. Mogę Cię wspominać w głowie jako śmiech i łzy. Jako marzenie spełnione i nie. Jako coś, co nigdy na dobre się nie rozpoczęło. Mogę czytać wiele postów, jak myślałam, że już Cię nie ma, jak nieświadomie niszczyłeś mi spokój. Wszystko co robiłeś, robiłeś nie wiedząc o tym, tak już masz. I czterdzieści osiem godzin temu znów stoisz w (nie) moich drzwiach. I znów uśmiechamy się do siebie. Jak trzy miesiące temu. Jak pół roku temu. Jak wiele miesięcy temu. Jak trzynastego sierpnia roku dwa tysiące dziesiątego, gdy pierwszy raz mnie pocałowałeś, albo jeszcze dwa lata wcześniej, gdy się poznaliśmy. I, mimo iż nie masz już tak magicznej mocy, wywołujesz uśmiech. Jesteś taką niekończącą się historią. Tylko już bez łez i nadziei. I, mimo iż ta historia nie miała dobrego początku, zakończenia, ani środka, lubię ją. Byłeś, jesteś, będziesz cenną lekcją. Dlaczego wydaje mi się, że jeszcze się ona nie skończyła?
Lubię czasem nazywać Cię w myślach swoją pierwszą miłością.
Pierwsza pozostaje na zawsze.
OdpowiedzUsuńNawet taka głupiutka. :)
UsuńTakie pechowe trzynastki, które zawsze atakują znienacka.
OdpowiedzUsuńTa po prostu jest, nie wiem czy pechowa. :)
Usuńpierwsza miłość u mnie to było kiedyś skazanie, bo ile by mnie ranił to ja wracałam bo miłość była silniejsza :)
OdpowiedzUsuńZnam z autopsji ten nieodłączny wątek tragiczny. ^^
UsuńTa historia przecież jeszcze się pisze :) Nadal się widujecie z tego co zrozumiałam, więc ta księga wciąż jest otwarta. Może tylko pora na nowy rozdział? :)
OdpowiedzUsuńJak w piosence Red Lips: "To, co nam było co nam się zdarzyło do ułożenia w głowie mam, to nic nie znaczyło to nie była miłość lecz wciąż mam na ciebie NOWY PLAN" ;)
Widujemy się, ale w towarzystwie, nie sami. :) Nikt z nas nie chce nowego rozdziału, w starym było to, że został już zamknięty na jakikolwiek romantyzm.
UsuńCzas wszystko pokaże :) Nie znam dobrze Waszej historii, ale uważam, że jeśli ktoś ma być razem to będzie. Warto marzyć, warto kochać bo marzenia się spełniają. Ka byłam zauroczona moim facet dobre kilka lat zanim wreszcie poszliśmy na pierwszą randkę :P I zbliża się drugi rok bycia razem :P A te kilka lat temu wprawdzie marzyłam, ale nie spodziewałam się tego :P
UsuńZ tym, że ja nie chcę, aby to miało ciąg dalszy w tym sensie. :) Warto kochać i kochać będę wspomnienie jego, ale nie jego osobę. :)
UsuńCzyżby aż tak się zmienił? :P
UsuńNie zmienił się wcale i to jest jego problem. ^^
UsuńTo ja już nic nie rozumiem :D
UsuńUczuć chyba się nie da zrozumieć. ^^
UsuńZapewniam jednak, że znieczulicy nie mam :P
UsuńNie, nie, nie, po prostu uczucia są chyba po to by je czuć, nie rozumieć. :)
UsuńA moim zdaniem rozumieć można :) Np. jeśli ktoś mówi, że czuje się zraniony to co mówisz i co czujesz? Czujesz zrozumienie, prawda? :P
UsuńNie. ^^
UsuńTrudny temat i ciężki :) Czasami odejście od pierwszej miłości jest cięższe niż zostanie z nią wbrew sobie.
OdpowiedzUsuńTu nie ma przy czym zostawać, ani od czego odejść, ale jest co wspominać. :)
UsuńAle zawsze jakiś sentyment pozostaje :)
OdpowiedzUsuńTaki już urok tych miłostek. :)
UsuńDobrze, że takie były :)
UsuńMiło wspominać, ale przeżywać większości z nich już by się nie chciało. ^^
UsuńA może jednak? :D
UsuńNiee, jednak nie. :D
UsuńMoja pierwsza miłość była tak głupia, że czuję ulgę, kiedy pomyślę, że przeminęła z wiatrem. Chyba większość ludzi tak ma, ale Ty należysz do wyjątków, bo niewinne uczucie przerodziło się w coś o wiele dojrzalszego.
OdpowiedzUsuńO nie, Boże broń, ona jak najbardziej zalicza się do tej pierwszej kategorii, zdecydowanie była głupia i niedojrzała. ^^
UsuńZ posta idzie wywnioskować, że to jednak poważniejsza sprawa :D
UsuńWręcz przeciwnie. ^^
UsuńNajważniejsze, że już bez łez i że okazało się to cenną lekcją, jak napisałaś. Ja dzisiaj spotkałam mojego "byłego niedoszłego" (Boże, jak to brzmi -.-). Nawet nie mówimy sobie cześć. Czuję wtedy jakąś taką ulgę, ale też żal do siebie, że wylewałam przez niego łzy.
OdpowiedzUsuń"Były niedoszły" to idealne określenie na niego. ^^ My mówimy sobie cześć i coś więcej, ale łez też było za dużo. Jak dobrze, że już tylko było. :)
UsuńTaa... to była tak zakręcona sytuacja, że do tej pory zastanawiam się, czy my byliśmy razem, czy nie xD Takie "dobre" relacje też są dobre. Zostanie na "cześć" jest spoko. My jesteśmy sobie, jak obcy ludzie. Trochę to smutne, po tym co przeszliśmy, no ale cóż. ;)
UsuńTakie przypadki też znam. Siedzieliśmy na przeciwko siebie całą noc i nawet słowem się nie odezwał. :) Tak więc zostanie na "cześć" jest spoko.
UsuńHmm... ja do tej pory mam ochotę podejść i zapytać, o co mu właściwie chodziło. Ale zaraz nachodzi mnie myśl, że nawet tego nie jest wart ;)
UsuńZdradzę Ci pewien sekret. To są faceci, oni sami nie wiedzą o co im chodzi. ;p
UsuńHaha :D Toż to samo można by powiedzieć o nas, babach :D
UsuńZ tym, że o babach to wszyscy wiedzą, a faceci udają, że jest inaczej!
UsuńPrzynajmniej próbują xD
UsuńAle efekty podobne do naszych. ;p
Usuńjuż to czytałam ale lubie tą notkę przypomina mi o mojej starej miłości za którą tęsknię :)
OdpowiedzUsuńWspominać na głos szkoda, ale w sercu miło? :)
Usuń