
hana.
2 marca: stawiam swój pierwszy krok na sali, pierwszy raz widzę Twój uśmiech. Zupełnie obojętnie.
dul.
Kilka dni później: "Widzisz, z nami nie zginiesz", widzę pierwszą wiadomość od Ciebie.
set.
...i drugą, trzecią, trzy tysięczną, dziesięciotysięczną. Jesteś częstą literką w telefonie.
net.
...aż, gdzieś koło września, stajesz się codzienną. Nazywasz się magicznym słowem "przyjaciel".
dasot.
Wieziesz mnie gdzieś, bo Cię prosiłam. Przychodzisz czekać ze mną na egzamin, bo czułam strach. Wpadasz w nocy pod restaurację pogadać, bo nudzę się na imprezie. Motywujesz do ćwiczeń. Tłumaczę Ci chemię godzinami przez skajpa, płacząc ze śmiechu. Odwożę Cię do domu po treningu, dajesz mi pierwszego buziaka w policzek, niczym w podstawówce. Gadamy o niczym, byle tylko słyszeć swój głos. Chyba faktycznie stajemy się przyjaciółmi.
yasot.
"Co to jest zdrada? To, że idziesz z kimś do łóżka na jedną noc? A może to, że gadasz z kimś przez całą noc o rzeczach, o których nigdy byś nie powiedział partnerce?" w kółko się nad tym zastanawiam.
ilgop.
Jak to się właściwie stało, że stanąłeś w drzwiach mojego pokoju, aby ze mną potrenować? Tak naprawdę pierwszy raz jesteśmy tak blisko, że czuję Twój oddech.I drugi też. Wchodzimy na jakiś nieznany dla żadnego z nas, nienormalny level.
yodul.
"Nie bój się, tylko się nie bój." powtarzasz mi, gdy iszczę cel naszych treningów.
ahop.
Mówisz kilka słów za dużo, nawet jak na mnie. Nie o to Ci chodziło przecież, prawda? Nie ma Cię.
yol.
Wyprostuj to, udaj, że nic się nie stało, ok? Proszę.Nie chciałabym z Tobą być, nie potrafiłabym. Uwielbiam Cię, bądź mój, bądź dla mnie, bądź moim przyjacielem. Tylko tego chcę.
Napisałeś ostatnio "widzisz, co przyniósł nam ten rok". Nie zabieraj nam tego...
Może nie zabierze? Powiedziałaś mu to? Może nie będzie chciał tego zniszczyć?
OdpowiedzUsuńNie powiedziałam nic. I nie powiem. On musi coś powiedzieć...
UsuńDlaczego?
UsuńBo on musi napisać. Udowodnić tym, że nie chodziło mu jednak o to co powiedział.
UsuńMoże nie chce ze względu na Ciebie? Jesteś pewna, że rozumie?
UsuńW jaki sposób mógłby nie chcieć ze względu na mnie?
UsuńBo może nie być pewien, że tego chcesz, np.
UsuńJest pewien. Chyba aż takim idiotą i ślepcem nie jest...
UsuńNie chodzi o to, że miałby być idiotą i ślepcem. Po prostu czasem pojawiają się wątpliwości, nawet bez powodu.
UsuńNie, tutaj ich nie ma. Chyba... Bynajmniej dla mnie.
UsuńPowodzenia.
UsuńMoże to co powiedział było po prostu nieprzemyślane. Czasami tak jest, że najpierw mówimy, a potem myślimy.
OdpowiedzUsuńTo było przemyślane. Myślę, że po prostu chodziło mu o inną interpretacje niż mnie, ale muszę to od niego usłyszeć...
Usuńhttp://www.youtube.com/watch?v=qy03EDdDsBw
OdpowiedzUsuńSlowa takie niecenzuralne!
Mam je w głowie od tamtej chwili.
UsuńPrzyjaźni damsko-męskiej nie ma albo cholernie o nią trudno. Gdy przekroczy się etap koleżeństwa, trzeba mieć oczy dookoła głowy.
OdpowiedzUsuńA co się stało z tą moją...?
UsuńPoszła w złym kierunku...
UsuńNawet nie wiem kiedy...
UsuńKlasyczny przypadek, ale bolesny.
UsuńNiech wróci na właściwy tor.
UsuńDa się to odwrócić?
UsuńChyba właśnie to robimy...
UsuńJak idzie?
UsuńWłaśnie... dobrze. :)
UsuńCieszę się bardzo :)
UsuńTeż się cieszę, brakowało mi go. Szkoda tylko, że jak zawsze ja musiałam to naprawić...
UsuńWidocznie jesteś mądrzejsza z Waszej dwójki :)
UsuńI bardziej mi zależy.
UsuńFaceci rzadziej takie rzeczy okazją, ale jemu pewnie równie mocno. Inaczej nie podjąłby próby.
UsuńEch. Myślisz, że po czymś takim wciąż możecie być przyjaciółmi? Po przekroczeniu pewnych granic nie ma już powrotu.
OdpowiedzUsuńMyślę, że jeśli on zrobi jeden krok to tak.
UsuńW takim razie mam nadzieję, że tak się stanie.
UsuńNie zrobił. A ja głupia tak.
UsuńPrzynajmniej spróbowałaś.
UsuńI osiągnęłam coś podobnego do celu. ;)
UsuńCzyli nie jest tak źle? :)
UsuńZgadzam się w 100% z Emi. Pewnych spraw nie da się odwrócić i wszystko się zmienia.
OdpowiedzUsuńAle tą tak.
UsuńWszystko zależy od sytuacji.
UsuńDa się, potwierdzam. ;)
UsuńNiekoniecznie. Każdy ma swoje zdanie.
UsuńJa mówię o tej.
UsuńMnie byłoby ciężko tkwić w czymś takim.
UsuńW przyjaźni, która nie jest idealna? Żadna nie jest.
UsuńPo przekroczeniu pewnych barier zapewne nie.
UsuńChyba w ten sam sposób, ja zniszczyłam swoją przyjaźń.
OdpowiedzUsuńJak się czujesz?
Pogrążyłam się...
A ja moją zamierzam uratować.
UsuńGdzieś cicho zazdroszczę Ci, że masz tyle siły. Mi jej zabrakło. Wtedy.
UsuńO jedno piwo za dużo mi pomogło. xd
UsuńA mówią, że alkohol to zło. :D
UsuńTym razem wyprostował sprawę. <3
UsuńCo z trenerem?
UsuńJest. Nie widziałam go od ponad tygodnia. Ma swoją cudowną dziewczynę i córeczkę:)
UsuńPrawdziwą przyjaźń tak naprawdę trudno jest zniszczyć. Jeśli byliście prawdziwi, wróci.
OdpowiedzUsuńAlbo głupia ja zacznę wszystko naprawiać.
UsuńNa tym polega przyjaźń. Ale nic na siłę...
UsuńLexi :*
OdpowiedzUsuńJustyna :* Myślałam dziś o Tobie. :D
Usuńo mnie ? a czemu ? :)
UsuńBo fejs mnie uświadomił jakaś zakochana i żal mi tyłek ścisnął. :P
UsuńHaha :) to jest trochę skomplikowane :)
UsuńOpowiedz cioci Lexi. :D
UsuńNie wiem, czy jest o czym opowiadać. Jesteśmy razem, w sumie od niedawna i niby jest fajnie, ale czasami ciężko mi wytrzymać z nim, on ma bardzo trudny, władczy charakter. A że ja potulna nie jestem, a na pewno nie wtedy, gdy ktoś tego ode mnie oczekuje, to często są między nami zgrzyty. Poza tym nie ufam mu i on mi też nie ufa, więc nie wiem jak my ze sobą wytrzymujemy. No i jest jeszcze jeden mały szczegół - jego przyjaciółka. Przyjaźni się ze swoją byłą i od razu, zanim jeszcze zaczęliśmy się spotykać powiedział mi o tym. Stwierdził, że on nigdy z niej nie zrezygnuje i albo to zaakceptuję, albo nie. A ja nie umiem tego zaakceptować, staram się, ale nie wychodzi mi to.
UsuńZ facetami już tak jest, że są kurewsko nieidealni, trzeba to przeboleć. Czujesz się przy nim szczęśliwa? Wyjątkowa? Jeśli tak, to warto dać sobie szansę, mimo wszystko. I nie wierzę, że to piszę, serio.
UsuńGdy jestem przy nim, to tak zdarza mi się być naprawdę szczęśliwą, ale gdy tylko wracam do domu, to nachodzą mnie wątpliwości. Zaraz myślę, że dzwoni do tej swojej przyjaciółki (kiedyś przyznał, że codziennie do niej dzwoni), albo jedzie do jakiejś koleżanki. Często zapewnia mnie, że jestem najważniejsza i że jak kocha to tylko jedną, a lubi wiele. Ale ja w to nie wierzę. Ciężko jest mi to wszystko wyjaśnić, musiałabyś być przy mnie, przy nas, widzieć jak on się zachowuje, co robi, a czego nie.
UsuńPrzyjaźń damsko-męska bez podtekstów to prawie jak smoki - każdy coś tam słyszał, ale nikt nigdy nie widział. Taka mi się dziwna dygresja nasunęła ;)
OdpowiedzUsuńWidział, widział. Ostatnio dostał nawet życzenia od niego z Rio Bravo... Przyjaciel pływa po morzach i oceanach. Oboje jesteśmy w szczęśliwych związkach i NIGDY nie było nic na rzeczy. ;)
Usuńa dlaczego nie ma?
OdpowiedzUsuńOn chce czegos wiecej niz przyjazn, tak?
OdpowiedzUsuń