Uwolniłam się od Ciebie.
Myślę, że nie stało się nic.
Czasami niepostrzeżenie wkrada się sytuacja, która nigdy nie powinna mieć miejsca. Czasami zdarzają się rzeczy, o których wcześniej marzyliśmy bez końca. Czasami wydaje mi się, że Bóg spełnia nasze prośby, tylko zwykle o wiele za późno. Jak gdyby nie dało się ocenić, jak wiele czasu potrzebują słowa, aby mogły stać się prawdą, aby sen stał się jawą. Prawie cztery lata. Przez prawie cztery lata oddałabym cały wszechświat za taki wieczór jaki dobiegł końca kilkanaście godzin temu. Prawie cztery lata marzyłam, abyś uśmiechał się do mnie i rzucał te swoje głupie żarty. Trzymał mnie za rękę odprowadzając w ciemną noc. Przytulał do siebie. Znowu dotykał moich ust. Ledwie półtora roku temu taka noc wywarłaby nieodwracalne piętno w jakże uszkodzonej już przez Ciebie psychice. A jednak teraz jest teraz. I nie stało się nic. Myślę, że nie stało się nic. Nic się nie zmieni. Chociaż miałam szansę spojrzeć Ci w oczy i powiedzieć, że zrujnowałeś mi psychikę, choć zupełnie nie to samo mieliśmy na myśli. Jakże rozbawiłeś mnie, będąc najbardziej zepsutym mężczyzną jakiego znam i mówiąc mi, że jestem złą kobietą. Miło jest jednak czasem przywołać stare czasy, gdy wszystko było inaczej. Dawne czasy zawarte w Twoich perfumach i mojej głowie opuszczonej na Twoją klatkę. Który to już byłby raz?
Uwolniłam się od Ciebie.
Uwolniłam się od Ciebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Za dużo tego wszystkiego i za mało jednocześnie. Co się stało z tym światem... Z nami co się stało.
OdpowiedzUsuńZ nami nie dzieje się cholernie nic i w tym problem.
UsuńAle my same też nic z tym nie robimy, w tym problem.
UsuńCzyżbyśmy były głupie?
UsuńChyba na to wychodzi.
UsuńAle wiesz, ja się podczepiam pod Używkę - niejedna może Ci tego pozazdrościć.
Ja sama sobie zazdroszczę.
UsuńMyślałam podobnie pół roku temu. ;D
UsuńTo miało mnie pocieszyć? xd
UsuńNie wiem xd
UsuńAle z drugiej strony to... nie, to się nijako do Ciebie nie ma. Jeśli coś takiego Cię nie rozbiło to nie wiem, co byłoby w stanie. Więc chyba jesteś wolna. Lżej, co?
All, kochanie, nigdy nie mów nigdy. Chyba tak...
UsuńNauczyłam się tego. Od wczoraj utwierdzam się w przekonaniu.
UsuńA ja tuż obok Ciebie...
UsuńJedźmy na koniec świata. Z dala od nich wszystkich..
UsuńAle na stopa, bo nie stać nas na bilet... Ewentualnie zmieścimy się razem na kameleonie. Ok?
UsuńJedźmy stopem. Zawsze to dodatkowa rozrywka. Poza tym mamy poznawać ludzi, pamiętasz?
UsuńOkej, ale przy moim farcie pierwszą będzie psychopatyczna lesbijka.
UsuńDlatego wybierzemy mężczyznę. A najlepiej dwóch. ;D
UsuńTy wybierasz, ja się nie znam, haha.
UsuńWiesz, że niejedna kobieta może Ci tego pozazdrościć?
OdpowiedzUsuńJednego ulotnego wieczoru?
UsuńUwolnienia się.
UsuńW takim razie, ja nawet sobie zazdroszczę.
UsuńMyślę, że taki wieczór był wam potrzebny. Może jest to początek drogi do zmian..
OdpowiedzUsuńNie będzie żadnych zmian, po prostu inna nicość. ;)
UsuńDlaczego tak myślisz?
UsuńBo już dawno była pustka i uśpienie uczucia, więc co się miało zmienić to się zmieniło.
Usuńzastanawiam się dlaczego to zawsze kobieta jest tą złą, a co z mężczyznami?
OdpowiedzUsuńNo przecież, że oni są doskonali!
Usuńi to jest smutne, że doskonali faceci widzą wady kobiet i innych doskonałych facetów. durne to takie.
Usuńto tak, będę w październiku rozpoczynać drugi rok na kierunku Bezpieczeństwa Wewnętrznego na PWSZ. bardzo chciałam iść do Wrocławia do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych, ale z pewnością nie przeszłabym testów sprawnościowych, a jeżeli bym je przeszła to nie byłoby mnie stać na samodzielne utrzymanie..., więc wybrałam alternatywę w postaci państwówki u mnie w mieście. I tak, na pierwszym roku było nas aż (!) 230 osób. zostało nas około 200. niby fajnie, spoko, ale... dla mnie pracy już nie będzie, bo z tych 200 osób pracę w tym kierunku może dostanie 20. do wojska już nie pójdę, bo musiałabym iść do jakiejś oficerówki i to samo z byciem policjantką. ale bezpieczeństwo wewnętrzne to również bycie np. starostą czy burmistrzem, niekoniecznie mundurówka. co do zajęć. najtrudniejsze w moim odczuciu jest prawo, ale da się je polubić (zależy od prowadzącego), ciekawa była historia wojen i wojskowości, ale niestety zbyt krótkie zajęcia :/ są jeszcze zajęcia z bezpieczeństwa państwa, które są no cóż nudne.
odczucia: byłoby idealnie, gdyby zmieniono prowadzących, na kadrę nowych, szeroko patrzących 30latków, jak 50latków, którzy widzą wszystko przez pryzmat PRL. w sumie mogłabym tak pisać i pisać.
nauki jest dużo i to mnie się najbardziej podoba :)
pozdrawiam!
Sama rozważam taki kierunek, dziękuję więc za wyczerpującą wypowiedź. :) I mi również marzyło się WSOWL!
UsuńZłe kobiety zdecydowanie są najwięcej warte. Jesteś pewna, że się od niego uwolniłaś?
OdpowiedzUsuńTak, już jestem tego pewna.
UsuńWięc szczerze podziwiam i trzymam mocno kciuki. ;)
UsuńDzięki.:*
UsuńChciałabym być taka pewna w swoim przypadku. ;P
UsuńKiedyś będziesz;p Albo, że kocha, nie że się uwolniłaś...
UsuńAlbo, albo. ;P
UsuńDrugie albo chyba lepsze, co? :D
UsuńTeoretycznie lepsze. ;)
UsuńA praktycznie ?
UsuńA praktycznie to bardziej skomplikowane. ;P
UsuńTak czytam ten komentarz niżej, ja też jestem leworęczna. ;P
UsuńKomplikacje są głupie! :P
UsuńLeworęczność jest fajna dopóki nie siedzi się z wieloma osobami przy stole xd
Są, ale co na to poradzisz? Wszystko zawsze będzie się komplikować a my będziemy się w to pchać. ;P
UsuńŻebyś wiedziała. ;P Z praworęcznymi zawsze waliłam się z łokcia i to wcale nie było miłe. A no i swoja drogą to Ty też trzymasz nożyczki w prawej ręce? ;P
Ja też tak mam!
UsuńNie, w lewej ;P Ale SMSy piszę prawą jeśli trzymam telefon w jednej ręce, ale to raczej nawyk wytworzony poprzez lata praktyki w pisaniu SMSów pod ławką ;D
Z jednej strony to zawsze jakieś urozmaicenie naszego życia, niestety z różnymi skutkami. ;P
UsuńKurwa! :D A ja tylko nożyczki trzymam w prawej. W lewej piszę sms i nie umiem nawet prawą bo jakoś mi dziwnie, zegarki i bransoletki też na lewej, rzadko na prawej, chyba, że zegarek i bransoletka na raz. ;P Tatuaż też mam na lewej. ;P Uwielbiam moją leworęczność generalnie bo jak mi się ktoś pyta "w prawo czy w lewo?" to nigdy nie wiem, hahahahahahahah.
Haha mylenie stron przestaje być zabawne jak się robi prawo jazdy, wiem to po koleżance z którą jeżdżę. xD Ja też biżuterię noszę na lewej i jakoś tak... ciągnie mnie na lewo ;p
UsuńJa co prawda tylko próbowałam się uczyć jeździć z tatą ale wiem, że miałabym z tym problem. Często muszę się zastanawiać która to prawa i wtedy sobie mówię "po prawej masz kolczyk w brwi" :D Hahahaha ja na prawdę mam z tym wielki problem. ;P
UsuńZdarza się niektórym :P Ja na szczęście chociaż to ogarniam;d
UsuńCzuje się taka głupia, hahahahahahaha. ;P
UsuńA tam, niepotrzebnie. Ja np. rozróżniam tylko podstawowe kolory :P
UsuńZ kolorami to też nie jest u mnie tak hop. ;PP
UsuńZ niemarudzeniem też :P
UsuńHahahaha dokładnie. ;)
UsuńWidzę :P
UsuńDużo mam sobie do zarzucenia po prostu. ;P
UsuńAle to głupoty i szczegóły. :)
UsuńA ja mam pytanie nie na temat, jak to zwykle ja - czy jesteś leworęczna? ^^
OdpowiedzUsuńOwszem, a skąd to pytanie? :D
Usuń:3 Widać po szablonie bloga.
UsuńZnam to doskonale.
OdpowiedzUsuńLepiej niż byś chciała?
UsuńDokładnie.
UsuńPotrafię to sobie wyobrazić...
UsuńTo przez to moje niezdecydowanie...
UsuńJesteś kobietą, nie możesz być zdecydowana. xd
UsuńJa również to znam, ale jeszcze się nie uwolniłam, jednak to nadal we mnie jest ukryte, gdzieś głęboko i nie wychodzi na powierzchnię dopóki nie spotkam go gdzieś przypadkiem. Mam nadzieję, że nie spotkam.
OdpowiedzUsuńTo uwolnienie stało się... tak po prostu?
Też wychodziło przez długo, długo, gdy spotykałam go na krótką chwilę. Ale przestało. I nawet jego usta nie są już w stanie przywołać tego.
UsuńNie było tak po prostu. Potrzeba było dużo łez i zbyt dużo czasu.
Zazdroszczę poniekąd, że już nastąpiło to uwolnienie. Dziwne, że u mnie nie ma łez?
UsuńBo jesteś na etapie chwilowego powracania już, prawda?
UsuńNie wiem właśnie, gdzie jestem. Jest wciąż tak samo i nic się nie zmienia w tej kwestii.
UsuńMoże to cisza przed ... prawdziwym spokojem?
UsuńMam nadzieję, oby.
UsuńJa też. :*
UsuńDzięki :*
UsuńZawsze;)
UsuńO, jeszcze lepiej ;)
UsuńWiem :)
UsuńWreszcie jesteś wolna?
OdpowiedzUsuńTak. Cudowne uczucie.
UsuńCieszę się z Twojego powodu. :)
UsuńKilka miesięcy temu pisałam podobny post, ale teraz jestem już tego PEWNA. Skoro jego usta ponownie mnie nie zaczarowały to już nic nie da rady;)
UsuńOwszem - to był największy sprawdzian, egzamin. I cieszę się, że wyszłaś z niego zwycięsko. :)
UsuńOwszem - to był największy sprawdzian, egzamin. I cieszę się, że wyszłaś z niego zwycięsko. :)
UsuńJa także. :D
UsuńCzyli zaczynasz nowy etap w życiu? :)
UsuńW sumie nie, żadnych zmian, zaczęłam go już dawno, gdy zniknął z mojego życia, ale teraz wiem, że nie wrócę już do "tamtych czasów" zaraz jak się pojawi.
UsuńWygląda na to, że zaczynasz od początku :) Dobrze, że masz juz to za sobą.
OdpowiedzUsuńTylko pytaniem jest czego to początek...
UsuńŻaden facet nie powinien rujnować psychiki kobiecie!! to grzech śmiertelny :P:P
OdpowiedzUsuńW takim razie wszyscy skończą w piekle :P
Usuńwiesz jakieś wyjątki na pewno istnieją :P
UsuńJak znajdę to uwierzę :D
UsuńJakby popatrzeć na to z innej strony.. to to, że się uwolniłaś świadczy o tym, że to co przez 4 lata wydawało Ci się tak potrzebne nie okazało się takim być.
OdpowiedzUsuńCzy nie byłoby lepiej, gdyby ludzie, jakby nie patrząc, nie marnowali czasu na takie rzeczy?
Czasem my chcemy nie marnować, a psychika robi swoje, z nią ciężko walczyć. Podobno jednak czas może wygrać ze wszystkim.
UsuńNiektóre rzeczy dzieją się za szybko, a niektóre za późno - strasznie niedograny ten świat.
OdpowiedzUsuńJak źle zsynchronizowany film...
UsuńTeż często mam powroty do przeszłości, ale skupiam sięna tu i teraz.
OdpowiedzUsuńTen powrót akurat był całkowicie pozytywny.
UsuńU mnie niestety nie da się niczego naprawić w tej kwestii. Nie potrafimy ze sobą nawet rozmawiać a po za tym nasze drogi rozeszły się na tyle, że jest nam nie po drodze. Każde z nas ułożyło sobie swoje życie zupełnie po swojemu.
UsuńCzasem drogi splatają się ponownie gdy się tego najbardziej nie spodziewamy.
UsuńKlina klinem, święte słowa?
OdpowiedzUsuńW tym wypadku raczej klin - czasem.
UsuńHm, a nie jest tak że teraz ulokowałaś uczucia w PanuNieodpowiednim?
UsuńKtórym? Wszyscy są nieodpowiedni.
UsuńZajętym i za starym.
UsuńNie widziałam go miesiąc. Za miesiąc go zobaczę. Póki co o tym nie myślę.
UsuńUwolniłaś, a może jeszcze bardziej się uzależniłaś....?
OdpowiedzUsuńNie, tym razem nie:)
Usuńczasami takie ponowne spotkanie nie przynosi bólu i męki lecz ulgę.
OdpowiedzUsuńTak właśnie się stało. Cudowne.
Usuńw takim razie cieszę się :)
UsuńJa także. :P
UsuńCztery lata... Cierpliwa byłaś.
OdpowiedzUsuńNominowałam Cię do Liebster Bloga Award, szczegóły u mnie na blogu;)
o, dziękuję ;)
UsuńMoże szkoda sobie takim osobnikiem zawracać głowę?
OdpowiedzUsuńJuż tego nie robię ;)
Usuńwięc trzeba się napić..np. zimnej wody z cytryną i cieszyć:)
OdpowiedzUsuńCieszę :D
UsuńCo za ironia z tymi rzeczami, których chcemy, ale spełniają się wtedy, gdy już zdążyliśmy sobie odpuścić.
OdpowiedzUsuńBądź gdy odpuściliśmy zupełnie.
Usuń