A żeby nie było, że ciągle narzekam, dzisiaj było przyjemne i optymistyczne. Jak na osobę, która roweru bardzo nielubi, tak sześćdziesiąt kilometrów było miłe i orzeźwiające. Brak poważnych rozmów, ani rozmyślań. Błądzenie, drogi, które nie istnieją i leśne ścieżki zdecydowanie za bardzo pod górkę. Ciepło, oślepiające promienie, bo gdzież bym pamiętała o okularach. Dużo uśmiechu i spacer nad wodą w stronę zachodzącego słońca. Gdyby był kimś innym, uznałabym to prawie za romantyczne. Będzie mi brakowało tego człowieka, gdy nasze drogi się rozejdą. Na szczęście, mamy jeszcze rok.
Przyjemnie, zdecydowanie przyjemnie. Poproszę częściej.

Jaaaki piękny widok. Zachciało mi się jakieś podróży przez Ciebie. Pragnę odpoczynku, no.
OdpowiedzUsuńCzasem blisko są ciekawe miejsca, gdzie można odpocząć. ;) Mi też się chce.
UsuńW moim przypadku, nie :). Tzn. 100 kilometrów :P Może w długi weekend kolejny. To pojedź gdzieś jeszcze.
UsuńNiedługo jadę, ale mam ochotę na taki... błogi czas, jak dzisiaj. W przeciwieństwie do tego, co będzie na moim wyjeździe.
UsuńA u mnie ta woda jest dopiero od jakiegoś tygodnia, więc nie miałam jeszcze szansy wcześniej jej widzieć ;)
Chyba nigdy nie mam takiego błogiego czasu, zawsze coś albo ktoś coś. I tak pięknie wygląda, no, jestem pod wrażeniem.
UsuńNie mówię o byciu samym, tylko o pośpiechu, krzyku, nadmiaru alkoholu itd.
UsuńTrudno jest dogodzić czasem sobie samemu.
UsuńDlaczego wasze drogi się rozejdą? :-(
OdpowiedzUsuńMasz u mnie duży plus za rower! Wszyscy mają u mnie plusy za jakąkolwiek aktywność fizyczną :-) Sześćdziesiąt kilometrów to ładnie :-)
Ponieważ pójdziemy na studia ;]
UsuńJak na to, że nie jeździłam na rowerze od roku, to owszem, ładnie:D
A już wiecie, że wybieracie się na studia do jakichś odległych od siebie miejscowości?
UsuńJa napaliłam się na Wrocław, on chyba zdecyduje się na Łódź. Ale to jeszcze pokaże czas, bo plany mogą swoje, a życie swoje.
UsuńDokładnie, nie ma co się martwić na zapas. A na jakie studia się wybierasz? :)
UsuńMam milion pomysłów, ale obecnie jestem na etapie filologii hiszpańskiej lub rosyjskiej;)
Usuńja się wybieram na filologię hiszpańską :-)
Usuńo widzisz :P dokąd?
UsuńUniwersytet Śląski, wydział jest w Sosnowcu niestety ;p wolałabym, żeby był w Kato, bo mam bliżej ;p
UsuńNo to może będziemy mogły wymieniać doświadczenia :P
UsuńHaha no tak! Ale masz zamiar zdawać maturę z hiszpańskiego? :-) czy możesz się tam dostać np. z angielskim? Bo ja mogę zdawać angielski, ale go nie cierpię i nie umiem przez to, że miałam niemiecki i się stresuję, bo właśnie ludzie, którzy sobie mogą pisać angielski a uczą się go praktycznie od przedszkola to mają większe szanse...
UsuńJa zamierzam zdawać właśnie angielski, ponieważ hiszpańskiego nie uczę się w szkolę. Na uniwersytecie na który się wybieram są dwie ścieżki - jedna dla tych, którzy będą uczyć się języka od podstaw, druga dla tych przyjętych na podstawie matury z hiszpańskiego.
UsuńRozumiem :-) No to fajnie. Ja kocham hiszpański, to cudowny język :-) A w domu się coś uczysz hiszpanskiego, czy poki co tak marzysz, zeby isc na hiszpanski, ale nie jestes pewna? :)
UsuńWiesz, w obecnej chwili próbuję "liznąć" hiszpańskiego i rosyjskiego, aby przekonać się, w którym będę czuć się bardziej pewnie ;) Masz rację, hiszpański jest świetny.
UsuńA Ty, masz w szkole czy jak?
Chciałabym tak odpocząć od wszystkiego..
OdpowiedzUsuńUcieknij gdzieś. Choćby na chwilę.
UsuńPlanuje taką podróż rowerem we wtorek lub środę..
UsuńPowodzenia i dużo siły życzę :P
UsuńZ moją kondycją przyda się :D
UsuńOj ja też tak myślałam, a okazało się przyjemnie i bezboleśnie ;p
UsuńNa pewno nie przejade 60km, co to to nie :P
UsuńTeż tak mówiłam, a nawet nie wiem kiedy to zleciało ;p
UsuńA zakwasy następnego dnia były? ;P
UsuńJak miło ;) ale 60 km to mega dużo, będą zakwasy ;p
OdpowiedzUsuńDzisiaj nic nie czuję, jutro pewnie będę cierpieć :P
UsuńWiele zależy od tego, z kim robimy rzeczy, za którymi normalnie nie przepadamy ;)
OdpowiedzUsuńOj tak. Są tacy ludzie, z którymi nawet najgorsze rzeczy są przyjemne. A bywają tacy, którzy potrafią zabić największą radość .
Usuń60km? Kiedy ty to przejechałaś?
OdpowiedzUsuńWczoooraj ;P
Usuńmój rower się rozkraczył... zazdroszczę ruchu!
OdpowiedzUsuńja nawet nie posiadam roweru ;/
UsuńIstny odpoczynek od zgiełku!
OdpowiedzUsuńlekkiebzdury.blogspot.com
Od komputera;p
UsuńA co to za osoba z tobą jechała? Zwariowałaś 60 km, toż to masakra
OdpowiedzUsuńKolega. ;) Coś Ty, przyjemnie było ;p
UsuńA ja wręcz przeciwnie uwielbiam rower! Ale ostatnio jakoś nie mogę sobie wygospodarować czasu na tą przyjemność, ale swoim postem narobiłaś mi jeszcze większej ochoty!
OdpowiedzUsuńtakie to niesprawiedliwe, że wiesz, że czeka cię rozstanie z bliską osobą, też ostatnio na to czekałam ale za to wykorzystałam cały czas , teraz na niego czekam, bo ma wrócić :)
OdpowiedzUsuń60?! no, co to za wycieczka? :)
OdpowiedzUsuń60..podziwiam:)
OdpowiedzUsuńa te wasze drogi muszą się rozejść?
Rower jest świetny :) Ale właśnie gdy robimy rzeczy, których z reguły nie lubimy, to nabierają one wyjątkowego znaczenia :)
OdpowiedzUsuń