"...w taką podróż chcę wyruszyć..."

A żeby nie było, że ciągle narzekam, dzisiaj było przyjemne i optymistyczne. Jak na osobę, która roweru bardzo nielubi, tak sześćdziesiąt kilometrów było miłe i orzeźwiające. Brak poważnych rozmów, ani rozmyślań. Błądzenie, drogi, które nie istnieją i leśne ścieżki zdecydowanie za bardzo pod górkę. Ciepło, oślepiające promienie, bo gdzież bym pamiętała o okularach. Dużo uśmiechu i spacer nad wodą w stronę zachodzącego słońca. Gdyby był kimś innym, uznałabym to prawie za romantyczne. Będzie mi brakowało tego człowieka, gdy nasze drogi się rozejdą. Na szczęście, mamy jeszcze rok.
Przyjemnie, zdecydowanie przyjemnie. Poproszę częściej. 

47 komentarzy:

  1. Jaaaki piękny widok. Zachciało mi się jakieś podróży przez Ciebie. Pragnę odpoczynku, no.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem blisko są ciekawe miejsca, gdzie można odpocząć. ;) Mi też się chce.

      Usuń
    2. W moim przypadku, nie :). Tzn. 100 kilometrów :P Może w długi weekend kolejny. To pojedź gdzieś jeszcze.

      Usuń
    3. Niedługo jadę, ale mam ochotę na taki... błogi czas, jak dzisiaj. W przeciwieństwie do tego, co będzie na moim wyjeździe.
      A u mnie ta woda jest dopiero od jakiegoś tygodnia, więc nie miałam jeszcze szansy wcześniej jej widzieć ;)

      Usuń
    4. Chyba nigdy nie mam takiego błogiego czasu, zawsze coś albo ktoś coś. I tak pięknie wygląda, no, jestem pod wrażeniem.

      Usuń
    5. Nie mówię o byciu samym, tylko o pośpiechu, krzyku, nadmiaru alkoholu itd.

      Usuń
    6. Trudno jest dogodzić czasem sobie samemu.

      Usuń
  2. Dlaczego wasze drogi się rozejdą? :-(
    Masz u mnie duży plus za rower! Wszyscy mają u mnie plusy za jakąkolwiek aktywność fizyczną :-) Sześćdziesiąt kilometrów to ładnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ pójdziemy na studia ;]
      Jak na to, że nie jeździłam na rowerze od roku, to owszem, ładnie:D

      Usuń
    2. A już wiecie, że wybieracie się na studia do jakichś odległych od siebie miejscowości?

      Usuń
    3. Ja napaliłam się na Wrocław, on chyba zdecyduje się na Łódź. Ale to jeszcze pokaże czas, bo plany mogą swoje, a życie swoje.

      Usuń
    4. Dokładnie, nie ma co się martwić na zapas. A na jakie studia się wybierasz? :)

      Usuń
    5. Mam milion pomysłów, ale obecnie jestem na etapie filologii hiszpańskiej lub rosyjskiej;)

      Usuń
    6. ja się wybieram na filologię hiszpańską :-)

      Usuń
    7. o widzisz :P dokąd?

      Usuń
    8. Uniwersytet Śląski, wydział jest w Sosnowcu niestety ;p wolałabym, żeby był w Kato, bo mam bliżej ;p

      Usuń
    9. No to może będziemy mogły wymieniać doświadczenia :P

      Usuń
    10. Haha no tak! Ale masz zamiar zdawać maturę z hiszpańskiego? :-) czy możesz się tam dostać np. z angielskim? Bo ja mogę zdawać angielski, ale go nie cierpię i nie umiem przez to, że miałam niemiecki i się stresuję, bo właśnie ludzie, którzy sobie mogą pisać angielski a uczą się go praktycznie od przedszkola to mają większe szanse...

      Usuń
    11. Ja zamierzam zdawać właśnie angielski, ponieważ hiszpańskiego nie uczę się w szkolę. Na uniwersytecie na który się wybieram są dwie ścieżki - jedna dla tych, którzy będą uczyć się języka od podstaw, druga dla tych przyjętych na podstawie matury z hiszpańskiego.

      Usuń
    12. Rozumiem :-) No to fajnie. Ja kocham hiszpański, to cudowny język :-) A w domu się coś uczysz hiszpanskiego, czy poki co tak marzysz, zeby isc na hiszpanski, ale nie jestes pewna? :)

      Usuń
    13. Wiesz, w obecnej chwili próbuję "liznąć" hiszpańskiego i rosyjskiego, aby przekonać się, w którym będę czuć się bardziej pewnie ;) Masz rację, hiszpański jest świetny.
      A Ty, masz w szkole czy jak?

      Usuń
  3. Chciałabym tak odpocząć od wszystkiego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ucieknij gdzieś. Choćby na chwilę.

      Usuń
    2. Planuje taką podróż rowerem we wtorek lub środę..

      Usuń
    3. Powodzenia i dużo siły życzę :P

      Usuń
    4. Z moją kondycją przyda się :D

      Usuń
    5. Oj ja też tak myślałam, a okazało się przyjemnie i bezboleśnie ;p

      Usuń
    6. Na pewno nie przejade 60km, co to to nie :P

      Usuń
    7. Też tak mówiłam, a nawet nie wiem kiedy to zleciało ;p

      Usuń
    8. A zakwasy następnego dnia były? ;P

      Usuń
  4. Jak miło ;) ale 60 km to mega dużo, będą zakwasy ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj nic nie czuję, jutro pewnie będę cierpieć :P

      Usuń
  5. Wiele zależy od tego, z kim robimy rzeczy, za którymi normalnie nie przepadamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak. Są tacy ludzie, z którymi nawet najgorsze rzeczy są przyjemne. A bywają tacy, którzy potrafią zabić największą radość .

      Usuń
  6. 60km? Kiedy ty to przejechałaś?

    OdpowiedzUsuń
  7. mój rower się rozkraczył... zazdroszczę ruchu!

    OdpowiedzUsuń
  8. Istny odpoczynek od zgiełku!

    lekkiebzdury.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. A co to za osoba z tobą jechała? Zwariowałaś 60 km, toż to masakra

    OdpowiedzUsuń
  10. A ja wręcz przeciwnie uwielbiam rower! Ale ostatnio jakoś nie mogę sobie wygospodarować czasu na tą przyjemność, ale swoim postem narobiłaś mi jeszcze większej ochoty!

    OdpowiedzUsuń
  11. takie to niesprawiedliwe, że wiesz, że czeka cię rozstanie z bliską osobą, też ostatnio na to czekałam ale za to wykorzystałam cały czas , teraz na niego czekam, bo ma wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. 60?! no, co to za wycieczka? :)

    OdpowiedzUsuń
  13. 60..podziwiam:)
    a te wasze drogi muszą się rozejść?

    OdpowiedzUsuń
  14. Rower jest świetny :) Ale właśnie gdy robimy rzeczy, których z reguły nie lubimy, to nabierają one wyjątkowego znaczenia :)

    OdpowiedzUsuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com