In calce feritur aselli.

Zaginęłam gdzieś pośród własnych myśli. Z pomiędzy tysiąca zdań w mojej głownie, nie potrafię wydobyć słów. Nie chce mi się nic, oprócz wymyślania setek planów w głowie. Planów, których nigdy nie zrealizuje. Nic, oprócz podziwiania pasji innych i żalu do samej siebie, że moja silna wola jest tak słaba. Swoisty, literacki ogród ciszy. Oczy robią się czerwone od gapienia w monitor, w głowie walka, czynów nie ma.
Chciałabym się określić, wyznaczyć sobie cel i dostać in calce feritur aselli, żeby mądrze brzmiało.

68 komentarzy:

  1. Każdy kiedyś uczy się walczyć o swoje marzenia, nawet jeśli na początku był zbyt słaby :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet ludzie, którzy posiadają cel w życiu , paradoksalnie często w niego wątpią. Więc nie ma się do czego spieszyć. Siłę woli zdobywa się z czasem, kiedy z jednej strony przestaje nam zależeć, z drugiej czujemy że mamy mało do stracenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko czasem, gdy się to sobie uświadomi jest już za późno na realizację.

      Usuń
    2. Zawsze można żyć z nadzieją, że istnieją przyszłe wcielenia w których to się uda. (forever the optimist) xD

      Usuń
    3. Jakoś mało daje mi chęci do życia taka nadzieja, jednak wolałabym dobrze to wcielenie wykorzystać. ;d

      Usuń
    4. "wolałabym dobrze to wcielenie wykorzystać" - to są prawie pierwsze oznaki mobilizacji. jeszcze trochę cię pomęczę i zobaczymy co z tego wyjdzie

      Usuń
    5. Oh, brzmi strasznie :P

      Usuń
  3. Dlaczego nie zrealizujesz?

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzeba się zmobilizować i zebrać do kupy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepszy sposób to nie robienie planów co do zrobienia. Bo narobisz sobie kupę planów i na pewno tego nie zrealizujesz. Chyba, że masz do zrobienia jakąś jedną ważną rzecz. Ja planowałam - jutro uczę się słówek z tego działu, tego, tego, tego, tłumaczę to i to.. i co? I nic. Nie robiłam ani jednej rzeczy i tylko byłam an siebie zła i płakałam wieczorami jaki ze mnie przeokrutny leń... Naprawdę ciężko mi było, dalej jest, bo jestem strasznym leniem, ale raz nie zrobiłam sobie planów na naukę i nauczyłam się dwóch działów słówek... tak samo zes portem jak planowałam co chcę robić to nie wychodziło. A wczoraj miałam w planach nicnierobienie a przemierzyłam na rolkach ponad 6,5 km, ćwiczylam fitness 45 minut i robilam przysiady :) (ok, przysiady mialam zaplanowane :D). Najlepiej nie planować za dużo, bo wtedy patrzymy na kartkę, czy myślami i wydaje nam się, że nigdy nie zdazymy tego zrobic i nawet sie za to nie zabieram.y a jak nie zaplanujemy tylko po prostu bedziemy robić to naraz sie okaze, ze w ciagu dnia zrobimy tak wiele rzeczy, ze nawet wiecej niz bysmy cos zaplanowaly :) na robienie planow schodzi bardzo duz czasu znam to, siadalam sobie przy biurku chcialam pisac co chce robic dzis, czego sie uczyc i samo planowanie mnie meczylo i doprowadzalo do szalu. zamiast planowac - od razu do roboty! sproboj kochana, wierze, ze dasz rade :)

      Usuń
    2. Tak właśnie popatrzyłam na mój doskonale rozpisany plan i się załamałam. :P Pół dnia wczoraj to pisałam i zabrakło mi czasu na robienie czegokolwiek. Ale robienie planów chociaż nie jest męczące, gorzej z realizacją ich.
      Dziękuję za wiarę, będę się starać ;)

      Usuń
    3. Właśnie. Lepiej poświęcić czas na konkretne rzeczy niż na planowanie. Plany są fajne - ładnie wyglądają, można poudawać, że się jest zorganizowanym. Ale nie dają nam satysfakcji, satysfakcję mamy jak coś zrobimy. Więc lepiej nie planować tylko brać się od razu do roboty :)

      Usuń
    4. Ładnie do brzmi, tylko najpierw trzeba się zebrać żeby cokolwiek zrobić. ;) Przydałby się taki porządny kop do działania.

      Usuń
    5. Niestety musisz sama sie kopnac :D trzeba sie zmusic po prostu :) to bardzo trudno, ale jak uda sie raz to potem bedzie coraz latwiej :>

      Usuń
    6. Wiem, wiem, tylko żeby raz się udało, najpierw siedem się nie uda...

      Usuń
    7. najważniejsze to sie nie poddawac:>

      Usuń
    8. Ciężko mam z tym;]

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Lenistwo. Brak czynnika mobilizującego na tyle, abym się zebrała w sobie.

      Usuń
    2. Jak ja dobrze znam ten stan... ;)

      Usuń
    3. A nie powinnaś! O! ;d

      Usuń
  6. Motywacji Ci potrzeba. I pewnie siły, no i determinacji. To wszystko można wypracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zależy od Ciebie. Wyzwanie za wyzwaniem. Jesteś dobra w wyzwaniach? W pokazywaniu, że jesteś lepsza niż ludzie mogą myśleć?

      Usuń
    2. No, właśnie. To sama musisz w to uwierzyć. Musisz wierzyć, że dla Ciebie, to nic, to pestka.

      Usuń
    3. Bo "jedyne ograniczenia jakie sobie stawiamy, to my sami". Wiem, ale... ale wiem.

      Usuń
    4. Pierwszy krok masz już za sobą. ;)

      Usuń
    5. Uświadomienie, wiem. Teraz czas na te trudniejsze.

      Usuń
    6. Najtrudniej jest zacząć, ale im dłużej się zwleka, tym jest trudniej.

      Usuń
    7. Ale to dopiero jeden krok. Dziecko, które zrobi pierwszy krok potem od nowa się wywala.

      Usuń
    8. Ale ten pierwszy ma za sobą. Już przełamał. Każdy kolejny będzie dłuższy albo poniesie ze sobą dalsze kroki, automatycznie.

      Usuń
  7. No właśnie - motywacja, siła. Oczywiście, łatwo powiedzieć. Ale da się to zrobić, czego Ci szczerze życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że się uda.

      Usuń
    2. Nadzieja z pewnością Ci pomoże:)

      Usuń
    3. Ale sama nic nie zdziała.

      Usuń
    4. No pewnie. Jest jedynie wspomagaczem. Reszta siedzi na Twojej głowie (to Cię pocieszyłam)

      Usuń
    5. Nie pocieszające, ale wiem, że masz rację.

      Usuń
    6. Więc po prostu życzę Ci powodzenia :)

      Usuń
  8. Ja też mam mnóstwo planów, celów. I nie wiem, jak sie za to zabrać. Nie jesteś jedyna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tego świadomość, ale to nie jest pocieszające. Jak coś z tym zrobimy?

      Usuń
    2. Nieważne jak. Ważne, by coś z tym zrobić.

      Usuń
    3. Tylko własnie problem w tym, że nie jestem pewna co.

      Usuń
  9. najłatwiej jest mówić. myśleć. dołować się. a czemu nie spróbujesz? do roboty, ryzykuj, kombinuj, próbuj! do dzieła;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najważniejsze,żebyś potem nie żałowała,że mogłaś coś zrobić, to najgorsze;)

      Usuń
    2. Tak sobie powtarzam, ale czasem przez to głupoty robię ;p

      Usuń
    3. ja wolę zrobić czasem głupotę, niż męczyć się domysłami,jakby było gdybym coś zrobiła..przynajmniej wiem na czym stoję:D

      Usuń
    4. w sumie racja, do pewnego poziomu tych głupot ;D

      Usuń
    5. no wiadomo:D nadmiar zawsze szkodzi:D

      Usuń
    6. ciężko czasem znaleźć złoty środek ;p

      Usuń
    7. bardzo ciężko, czasem mam wrażenie,że cokolwiek zrobię i tak będę żałować. w pewnym momencie chciałam stać w miejscu..tylko.

      Usuń
    8. miałam taki czas niedawno. ale nie można stać w miejscu bez przerwy, bo cały świat ucieka do przodu.

      Usuń
  10. Ważne, że podjęłaś ten temat. Musisz zacząć teraz działać! Wierzę w Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Ej nie poddawaj się, walcz o swoje marzenia ja w ciebie też wierzę, zawsze wierzyłam :*

    OdpowiedzUsuń
  12. cel obrany, teraz pozostało tylko zrealizować swoje marzenia. tylko jak tu się ruszyć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przydałby się pewien... bodziec, czyż nie?

      Usuń
  13. Cóż, Twój stan jest idealnie taki jak mój, z tym, że Ty to zdecydowanie ładniej ujęłaś niż ja w swoim poprzednim poście ;).
    Jeszcze się muszę trochę podszkolić..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej próbować z tym walczyć, niż ubierać w ładne słowa;)

      Usuń
  14. Proszę wstać i ruszyć dupę, za przeproszeniem!

    OdpowiedzUsuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com