Nam vitae. Amori facit. Singulis momentis quibus adhuc restat.
Non contingit duo tempora, ut fallat: longum extendere fines a mari, quod nescio, nec si mundus cras.*
*Dla życia. Dla miłości. Dla każdej z chwil, która nadal pozostaje.
Nic dwa razy się nie zdarza, więc zamknij oczy, oderwij się od brzegu (od krańców morza) i poszerz horyzonty, bo nie wiesz czy świat nie skończy się jutro.
Nie jest rzeczą dziwną, że historia ta rozpoczyna się jak większość. Coś się dzieje, ktoś płacze, ktoś się śmieje. Przewija się kilka dziewcząt, chłopaków, jakiś mężczyzna. Dużo złości i krzyków. Zbyt mało zdecydowania i zupełny brak umiaru. Obietnice rzucane przez wiatr i swoiste „confessio peccatorum”, którego tak się wszyscy baliśmy.
Wiara w siebie nawzajem prowadząca nas prosto na stos współczesności.
Pamiętam jak mając kilka lat, gdy rozum zaczynał powoli kształtować się w świadomość, byłam taka pewna, że dorosłość jest fantastyczna i wiąże się jedynie z niekończącą jest wolnością, przyjemnością i możnością podejmowania własnych wyborów, które zawsze są dobre, bo nasze. Byłam też przekonana, że mając te osiemnaście, dziewiętnaście czy dwadzieścia lat będę już jak najbardziej dorosła i będę wiedziała wszystko, bo przecież będę mogą pić piwo, umawiać się z chłopcami, całować po kątach, sama mieszkać i wybierać prezydenta. Szkoda, że wtedy nie wiedziałam tego co teraz wiem. Gdyby tak było, delektowałabym się każdym błogim momentem nie zaglądając w przyszłość, żyjąc dzieciństwem jakby miało być najpiękniejszym co mnie spotka. Bo przecież poniekąd tak było.
Siedząc teraz w jednej z uroczych kafejek z widokiem na Tamizę w London Borough of Tower Hamlets zastanawiam się gdzie popełniłam błąd. Później pójdę na spacer po Victoria Park i będę cieszyć się życiem, otulając mocniej ciepłym szalem i wdychać zimne, listopadowe powietrze. Teraz już nawet jesień, ani perspektywa zbliżającej się zimny nie wydają się takie złe. Ale żeby to zrozumieć, trzeba wrócić do początków.
Mając osiemnaście masz dwa wyjścia – możesz popaść w beznadzieje i uwierzyć, że naprawdę nic już ci się nie uda, a świat jest tak strasznie zły jak go malują i twoja szansa na świetlaną przyszłość jest znikoma, albo uwierzyć, że wszystko zależy od ciebie. Uświadomić sobie, że masz osiemnaście lat, jesteś młody, piękny i możesz wszystko. Wystarczy chcieć. Wystarczy wyciągnąć rękę i chwycić za sznur nie będący szubienicą, a prowadzący w wielki świat, którym jedynym ograniczeniem jesteśmy tylko my. Tak łatwo w to uwierzyć i zatracić się w cudownej perspektywami. Poczuć jak Bóg wszechświata. (...)
________________________________________________________________
Jakoś tak ten fragment któregoś ze starych opowiadań doskonale oddaje co kłębi się teraz w mojej głowie, a nie potrafię ująć w słowa. Stawiane sobie pytania co robić? co teraz?. Przesiąknięcie beznadzieją i bezsilnością. Nie porzucające nawet na chwilę chcę, ale się boję, niebezpiecznie zbliżające się ponownie do nie zależy mi. Trudne pytania stawiane o przyszłości, a wątpliwości nawet w teraźniejszość. Piękny sport, jako jedyne dwie godziny w tygodniu oderwania się od świata. Życie od czwartku do czwartku. I cudownie motywujący kawałek ujmujący w słowa tak wiele rzeczy, które chciałabym powiedzieć.
Czasami chciałabym powrócić do dzieciństwa, by móc jeszcze raz delektować się smakiem wolności. Bo to właśnie wtedy to czułam, choć nie byłam tego pewna.
OdpowiedzUsuńA mając osiemnaście lat jestem gdzieś pośrodku tych dwóch rozwiązań.
Wiem co masz na myśli i sama chciałabym wiedzieć co na to poradzić.
UsuńChyba nie da się nic zrobić, niestety..
UsuńA może wymyślą jakieś cudowne lekarstwo?
UsuńMożemy my je wynaleźć!
UsuńJestem zdecydowanie za!
UsuńAle w sumie to jestem trochę zbyt leniwa na to :<
UsuńOh, tak samo jak ja.
UsuńA tu brak słów a za dużo myśli
OdpowiedzUsuńJakieś takie znane to.
UsuńŻycie to nie bajka, niestety
UsuńA czym jest życie?
UsuńZależy, kto na to patrzy
Usuńteoretycznie ..
Usuńmogłabym jeszcze raz mieć 18lat, to jest świetny wiek, ale 20 jest też fajna:D
OdpowiedzUsuńPodobno każdy wiek jest fajny ;)
Usuńnajgorszy jest dla mnie okres 13-16:P
UsuńJak sobie to przypomnę... ahhh jak mało się pusto w głowie:D
Usuńja wolę nie pamiętać:D
Usuńja też xd
UsuńBędąc dziećmi chcemy być dorosłymi, będąc dorosłymi chcemy być znów dziećmi. Chyba dużo ludzi dzisiaj tak ma ..
OdpowiedzUsuńChyba większość...
UsuńMyślę, że większość dzieciaków uważa, że dorosłość ma same plusy, a z kolejnymi latami dojrzewania okazuje się, że tak kolorowo wcale nie jest.
OdpowiedzUsuńJednak z drugiej strony to jak będzie wyglądało nasze życie zależy od nas samych - tak jak to napisałaś. Chyba osobiście wolę drugą opcję - nie ma rzeczy niemożliwych tylko ludzie, którzy tego nie wiedzą! I tego się trzymajmy :)
Póki będziesz tego się trzymać wszystko będzie jak należy :)
UsuńJestesmy tak zapatrzeni w przyszłość i wymyślami tak piękne historie... A one odchodzą.
OdpowiedzUsuńniestety.
UsuńCzyjego autorstwa jest to opowiadanie?
OdpowiedzUsuńmojego.
UsuńJa chyba nigdy nie chciałam być dorosła. Nadal nie chcę.
OdpowiedzUsuńJak dobrze pójdzie, zobaczę Miousha na żywo na juwenaliach. :)
ooo, gdzie?
UsuńCzłowiek ma to do siebie, że rzadko docenia stan, wiek, w którym aktualnie się znajduje.
OdpowiedzUsuńczłowiek rzadko co dostania.
UsuńMam pytanie... Pomogłabyś mi ustawić szablon na mojego bloga? : )
OdpowiedzUsuńCo chcesz wiedzieć? ;p
UsuńTwoje cytaty łacińskie przysparzają mnie o myśli na temat mojego egzaminu z tego języka.
OdpowiedzUsuńWiek nie mówi praktycznie o niczym. Ja np. czuję się czasem zbyt stara jak na swoje lata..
Ale ogranicza. Wiek, mimo wszystko, ogranicza.
UsuńMam wrażenie, że wiosna w tym roku ani trochę nie sprzyja miłości.
OdpowiedzUsuńmojej to żadna nie sprzyja.
Usuńa czy nie możesz żyć chwilą?
OdpowiedzUsuńa jak nie mam chwili?
UsuńChcę, ale się boję, to chyba największa przeszkoda jaka stoi przed człowiekiem. Dla mnie jest na razie nie do przeskoczenia.
OdpowiedzUsuńDla mnie też...
Usuń