Obiecałam sobie przenosząc się na blogspot, że nie będę wypisywać głupot odnoście moich chwilowych urojeń i bezsensownych romansów. Po sekundzie doszłam do wniosku, że jednak tak się nie da, w końcu moje "bogate" życie nie składa się z niczego innego, jak krótkiej chwili raz na sto lat. Bycie aspołecznym ma swoje także ciemne strony (wow, no nie?).Wspomniana wcześniej aspołeczność jest niczym w połączeniu ze skłonnościami do autodestrukcji, które u mnie osiągają w wymiarze duchowym poziom hard.
W środę w poście mimowolnie wspomniałam o pewnym panu, nazwijmy go załóżmy G-Menem. (w tym momencie radzę zakończyć czytanie). Nie będę opowiadać naszej krótkiej, nieromantycznej, niemiłosnej i nudnej historii, powiem tylko, że przez całą naszą znajomość była to tylko... znajomość. Aż naglę w minioną niedzielę, po półrocznej przerwie zobaczyłam Go na pewnym koncercie i zabiły anielskie dzwony, amor gdzieś świrował ze strzałą, bo nagle, z marszu pomyślałam: jaki On fajny, czemu ja wcześniej tego nie widziałam? G-Men, będąc facetem ZUPEŁNIE nie w moim typie, jak przystało na super grzecznego i miłego ktosia, przyszedł się przywitać. Poznałam Go z będącą ze mną panną M, która jak nigdy nie wypowiedziała słowa w obecności moich znajomych, tak nauczyła się mówić. Ja za to wypowiedziałam tyle słów co chyba przez cały miniony miesiąc nie. W końcu wyszło na to, że nie widziałam nawet z bliska gwiazdy wieczoru, ani nie miałam pojęcia, że był na scenie jakiś mały chłopiec. Szczegół.
Dochodząc do sedna sprawy, spotkałam się chwilę po tym z panną M i patrzę w jej oczy i widzę TO. Myślę: niemożliwe, nie ona! Każda, ale nie ona! A jednak. Dociera do mnie: Panna M leci na G-Mena! Też! To jest znany w literaturze konflikt tragiczny (wiem, że nie mam racji). Co robi w takiej sytuacji "normalna" osoba? Zapewne grzecznie sugeruje, że owa "podobność" (neologizm) przejdzie jej bardzo szybko, bo znają się tylko kilka godzin. Na pewno nie zmusza wręcz owej osoby, żeby napisała do Niego. Na pewno też nie kontroluje co piszą i nie zżera jej zazdrość w każdej chwili, gdy wie, że panna M o Nim także myśli i to praktycznie przez nią.
Mądre, prawda? Obiecuje, że to się nie powtórzy, ale dziś musiało paść na Was. W końcu to panna M była od wysłuchiwania dramatów, w których teraz jest aktorką.
Przypomina mi się pewien fragment ze Skinsów drugiej generacji, gdy Effy zapytała Pandory dlaczego się przyjaźnią, a ta odpowiedziała jej coś w stylu (nie pamiętam już dokładnie): "Bo nie pierdolę się z twoimi chłopakami. Bo faceci są twoi." W końcu to jest pierwszy chłopak, który jej się podoba. Nim mnie nie poznała nie wiedziała nawet jak smakuje piwo. Ale cóż, sama to sobie zrobiłam. Uczennica przerosła "mistrza".
(Jeśli wam brak słów polecam "oj tam, oj tam" jako uniwersalne na wszystko.)
Dziękuję, koniec gorzkich żali, do widzenia.
(16/17 lipca)
Panna M tu była. Tu w sensie u mnie i na tym blogu. To się narobiło, haha.
Chyba nie chciałabym znaleźć się w takiej sytuacji, ale byłam w podobnej. Mój były chłopak będąc ze mną pisał do mojej najlepszej przyjaciółki, że ma na nią ochotę. Ona nic mi o tym nie powiedziała, bo rzekomo nie chciała żebym przez nią go zostawiła albo coś podobnego, ble, ble i oj tam oj tam. Dokładnie.
OdpowiedzUsuńZ tym, że On nie jest mój. I nigdy nie będzie. I że ja to spowodowałam. Kocham tę modę na sukces.
Usuń( powiem coś dziwnego )
OdpowiedzUsuń"Bo jestem bezużyteczna i nie pierdolę się z Twoimi chłopakami" - tak to było. Oglądałam ten odcinek góra dwa dni temu. Lubię ten serial, choć domyślam się, że to do mnie nie pasuje.
Wiesz co? Ja bym nie odpuściła. Pamiętaj, że Effy - mistrz, od którego uczyła się przecież Pandora - wygrała walkę o serce Cooka.
Uwielbiam pierwszą i drugą generację Skinsów, nie ważne do kogo pasuje.
UsuńJak tylko zobaczę przebłysk szansy, nie odpuszczę sobie. Nie wiem jednak czy jest takowa, to pokaże czas.
Ja też. Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie robią wielkie oczy, kiedy słyszą, że ja oglądam w ogóle jakikolwiek serial, co dopiero ten.
UsuńMnie się wydaje, że zamiast czekać na jej ruch, powinnaś wykonać swój.
Nie czekam na jej ruch, a na jego.
UsuńAle ona swoje w jego kierunku wykonuje?
UsuńPisze z nim, to można nazwać jakimś wielkim ruchem?
UsuńTo zależy, czy Ty też z nim piszesz?
UsuńZ jedną wiadomość na dwa - trzy dni.
UsuńNiby tak ale wiesz. Nie umiałabym tak, nie umiałabym powiedzieć mojej przyjaciółce, a co dopiero pokazać, że podoba mi się ten sam chłopak co jej. Nie umiałabym.
OdpowiedzUsuńOł yeah też kocham modę na sukces w życiu codziennym. Aż przypomniał mi się jeden obrazek.
Broke do Ridża : Odebrałeś dzieci?
Ridż : Te które mam z Tobą, Twoją matką czy córką?
Broke : Cięta riposta.
Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać.
W "związku" między mną a panną M. takiego problemu nie było. "Jak się będziecie hajtać, będę światkiem" powiedziały obie strony, ale wiem, że jeśli którejkolwiek by wyszło - byłby to koniec.
UsuńBo to trudna sytuacja. Nie umiałabym w takiej tkwić.
UsuńŁatwiej niż się wydaje, bynajmniej jeśli się jest mną.
UsuńJa chyba nie umiałabym się w tym odnaleźć. Zresztą zawsze było tak, że każdy leciał na moją przyjaciółkę więc po problemie. Ja nawet nie zdążyłam powiedzieć, że ktoś wpadł mi w oko :P
UsuńHaha też tak miałam przez dwa lata. Potem zmieniłam "koleżankę". I to na mnie lecieli, ona była ta mądra. Do czasu.
UsuńA ja nadal mam tą samą :D Ona znalazła chłopaka a ja być może mam szansę na coś fajnego.
UsuńMoże i ja się kiedyś doczekam. :D
UsuńNa pewno :)
UsuńHaha jak nie to zakon czeka^^
UsuńWiesz, ja bym tak po prostu nie odpuściła gdybym miała szansę na jakieś głębsze uczucie. Zbliz się do chłopaka - to do odważnych swiat przecież należy. Z M. będzie ciężko. Mam nadzieję, że nie dojdzie do otwartej wojny.
OdpowiedzUsuńTo będzie zależało od chłopaka. Jeśli uchyli rąbka siebie okazując zainteresowanie - nie odpuszczę. Jeśli nie - za chwilę (może bardzo długą, ale co to w porównaniu do wieczności) przejdzie mi.
UsuńAle musisz mu okazać, że jesteś zainteresowana bliższym poznaniem.
UsuńNie da się tego zrobić nie widząc się z nim.
UsuńOn też w takowej sytuacji raczej niewiele może zdziałać...
UsuńOn może rzucić hasło "lecimy na imprezę" i już. W końcu rzekomo na to się umawialiśmy ostatnio. W trójkę.
UsuńCzasami tak bywa. Uczucia są silne.
OdpowiedzUsuńNie lubię takiego bywa. Ani uczuć.
UsuńJeśli dobrze zrozumiałam to: Twoja psiół leci na Twojego byłego?
OdpowiedzUsuńNie byłego. Bliżej mu do przyszłego, niż byłego, ale też daleko.
UsuńTo ona nie wiedziała, że wy coś tam coś tam z sobą?
OdpowiedzUsuńMy nic wcześniej. Że tak powiem: wzięło nas w jednej chwili. Coś takiego. Sama nie wiem.
UsuńI co masz zamiar teraz z tym zrobić?
UsuńNie wiem. Chyba już nic.
Usuńcóż....znam to z autopsji -.-
OdpowiedzUsuńDlatego wolę mieć kumpli. Chciałabym mieć koleżankę lesbijkę. xD
Usuńmam własnie sporo kumpli ;pp doczytałam edita :D ciekawie.... i co ona na to?
UsuńŻe dramatyzuje. :P
UsuńA skąd Panna M. miała adres?
OdpowiedzUsuńZ mojego laptopa.
UsuńSkoro doszło do takiej sytuacji, G-Men naprawdę ma w sobie to nieuchwytne COŚ :D
OdpowiedzUsuńSzkoda tylko, że nie mam pojęcia co to.
Usuń