Można by pomyśleć, że o Was zapomniałam, czy coś. Nigdy! Jestem, mam się... zaskakująco dobrze. Pomimo, iż jestem rozerwana na dwie części. Za jedną rękę trzyma mnie stare życie i puścić nie chce. Powroty do domu, własne, najcudowniejsze na świecie łóżko, wanna, domowe obiadki, wino z bratową, oglądanie uśmiechu najcudowniejszego w naszym układzie słonecznym Chrześniaka, wypad na piwo z danymi już znajomymi. Z drugiej - małe życie w wielkiej, betonowej stolicy. Bliskość ludzi, bliskość wydarzeń, bliskość świata. Wielkie cele. Możliwości. Co krok nowi ludzie. Cały kalejdoskop charakterów. Można lubić, kochać, nienawidzić na nowo. Życie w chaosie. Przyjemnym, ale nadal chaosie. Nowe głupoty. Powtarzanie starych błędów w siedemdziesiąty ósmy sposób. Znowu wybranie opcji najgorszej z możliwych do ulokowania swojej fascynacji (coby nie powiedzieć uczuć) i niezbyt zdrowy układ. Sto odcieni własnej osobowości. Ale jestem. Jestem i staram się czarować każdy dzień. I nie liczyć godzin spędzonych w podróży, gapienia się przez okno, w autostradę, którą znam już na pamięć. Tutaj zawsze będę wracać. Z każdego możliwego miejsca.
No i jeden krok do końca pierwszej sesji. Jeden, ale stumilowy.
Czyli następne spotkanie z Tobą za sto mil?
OdpowiedzUsuńBądź za jeden krok, zależy jak na to patrzeć.
UsuńKurcze, bardzo Cię rozumiem. Ja sama żyję teraz w dwóch światach i nawet nie wiem, w którym jest lepiej, w którym lepiej sobie radzę. Trochę to mnie rozbija i trochę jest mi smutno.
OdpowiedzUsuńOba są dobre oddzielnie, ale w obu żyje się ciężko, prawda?
UsuńDokładnie. Tylko czy trzeba któryś wybierać? Czy można? Chyba nie można, nie?
UsuńNie, każdy z nich jest zbyt ważny, aby odpuścić. Chyba trzeba... przedrzeć się na pół.
UsuńNo właśnie. Ale tak trudno ciągle się przenosić do innego świata.
UsuńTrzeba żyć i się cieszyć z każdego z nich, nie ma innego wyjścia.
UsuńMam wrażenie, że z jednego cieszę się tylko, by sprawić przyjemność jakimś ludziom. Chyba że to tylko mój mechanizm obronny się włączył.
UsuńTo dlaczego w nim tkwisz, skoro jeden Cię nie cieszy?
UsuńWiesz, czasem tak jest. I to często. Część życia gdzieś tam, którą trzeba zostawić, bo nowy etap życia, który jest zupełnie nowy, nieznany i fascynujący.
OdpowiedzUsuńAle nie można oddać mu się w całości, bo przeszłość jest znana, stateczna, przyjazna?
UsuńNiby tak. Ale czasem po prostu trzeba wybrać i nie żyć tym co było.
UsuńAle to też nadal mój świat.
UsuńNikt nie mówi, że nie. Moje miejsce urodzenia też było moim światem i co z tego? Teraz jestem w Polsce i jest mi tu naprawdę dobrze. I będzie to nadal Twoim światem, nikt Ci tego nie odbierze.
UsuńJak jestem tu, to chcę być tam, jak tam - tu.Chciałabym się rozdwoić.
UsuńNiestety nie da się ;) Nie mamy jeszcze takich możliwości.
UsuńOj nie wiem czy tak niestety.
UsuńZ uczuciami zalecam ostrożność czyli zdjęcie różowych okularków a reszta się ułoży :)
OdpowiedzUsuńAle ja nie mam różowych. Mam czarne. I nadal mnie tam ciągnie.
UsuńOjojoj, autodestrukcja ;) ale może nie jest tak źle.
UsuńOj jest, coraz bardziej to wiem.
UsuńJa za rok planuję przeprowadzkę do Warszawy, ale do akademika. Nie mogę się doczekać, chociaż wiem, że będę tęsknić, podobnie jak Ty. Jednak koniecznie muszę coś zmienić w swoim życiu, dlatego myślę, że to słuszna decyzja :) Ogólnie jesteś zadowolona z mieszkania tam?
OdpowiedzUsuńJa także mieszkam w akademiku. Czasem nienawidzę tego miejsca, ale ogólnie jestem bardzo zadowolona. :)
Usuń