Kto tam? Kto jest w środku?

Można by pomyśleć, że o Was zapomniałam, czy coś. Nigdy! Jestem, mam się... zaskakująco dobrze. Pomimo, iż jestem rozerwana na dwie części. Za jedną rękę trzyma mnie stare życie i puścić nie chce. Powroty do domu, własne, najcudowniejsze na świecie łóżko, wanna, domowe obiadki, wino z bratową, oglądanie uśmiechu najcudowniejszego w naszym układzie słonecznym Chrześniaka, wypad na piwo z danymi już znajomymi. Z drugiej - małe życie w wielkiej, betonowej stolicy. Bliskość ludzi, bliskość wydarzeń, bliskość świata. Wielkie cele. Możliwości. Co krok nowi ludzie. Cały kalejdoskop charakterów. Można lubić, kochać, nienawidzić na nowo. Życie w chaosie. Przyjemnym, ale nadal chaosie. Nowe głupoty. Powtarzanie starych błędów w siedemdziesiąty ósmy sposób. Znowu wybranie opcji najgorszej z możliwych do ulokowania swojej fascynacji (coby nie powiedzieć uczuć) i niezbyt zdrowy układ. Sto odcieni własnej osobowości. Ale jestem. Jestem i staram się czarować każdy dzień. I nie liczyć godzin spędzonych w podróży, gapienia się przez okno, w autostradę, którą znam już na pamięć. Tutaj zawsze będę wracać. Z każdego możliwego miejsca. 

No i jeden krok do końca pierwszej sesji. Jeden, ale stumilowy. 

24 komentarze:

  1. Czyli następne spotkanie z Tobą za sto mil?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bądź za jeden krok, zależy jak na to patrzeć.

      Usuń
  2. Kurcze, bardzo Cię rozumiem. Ja sama żyję teraz w dwóch światach i nawet nie wiem, w którym jest lepiej, w którym lepiej sobie radzę. Trochę to mnie rozbija i trochę jest mi smutno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oba są dobre oddzielnie, ale w obu żyje się ciężko, prawda?

      Usuń
    2. Dokładnie. Tylko czy trzeba któryś wybierać? Czy można? Chyba nie można, nie?

      Usuń
    3. Nie, każdy z nich jest zbyt ważny, aby odpuścić. Chyba trzeba... przedrzeć się na pół.

      Usuń
    4. No właśnie. Ale tak trudno ciągle się przenosić do innego świata.

      Usuń
    5. Trzeba żyć i się cieszyć z każdego z nich, nie ma innego wyjścia.

      Usuń
    6. Mam wrażenie, że z jednego cieszę się tylko, by sprawić przyjemność jakimś ludziom. Chyba że to tylko mój mechanizm obronny się włączył.

      Usuń
    7. To dlaczego w nim tkwisz, skoro jeden Cię nie cieszy?

      Usuń
  3. Wiesz, czasem tak jest. I to często. Część życia gdzieś tam, którą trzeba zostawić, bo nowy etap życia, który jest zupełnie nowy, nieznany i fascynujący.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie można oddać mu się w całości, bo przeszłość jest znana, stateczna, przyjazna?

      Usuń
    2. Niby tak. Ale czasem po prostu trzeba wybrać i nie żyć tym co było.

      Usuń
    3. Ale to też nadal mój świat.

      Usuń
    4. Nikt nie mówi, że nie. Moje miejsce urodzenia też było moim światem i co z tego? Teraz jestem w Polsce i jest mi tu naprawdę dobrze. I będzie to nadal Twoim światem, nikt Ci tego nie odbierze.

      Usuń
    5. Jak jestem tu, to chcę być tam, jak tam - tu.Chciałabym się rozdwoić.

      Usuń
    6. Niestety nie da się ;) Nie mamy jeszcze takich możliwości.

      Usuń
    7. Oj nie wiem czy tak niestety.

      Usuń
  4. Z uczuciami zalecam ostrożność czyli zdjęcie różowych okularków a reszta się ułoży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ja nie mam różowych. Mam czarne. I nadal mnie tam ciągnie.

      Usuń
    2. Ojojoj, autodestrukcja ;) ale może nie jest tak źle.

      Usuń
    3. Oj jest, coraz bardziej to wiem.

      Usuń
  5. Ja za rok planuję przeprowadzkę do Warszawy, ale do akademika. Nie mogę się doczekać, chociaż wiem, że będę tęsknić, podobnie jak Ty. Jednak koniecznie muszę coś zmienić w swoim życiu, dlatego myślę, że to słuszna decyzja :) Ogólnie jesteś zadowolona z mieszkania tam?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także mieszkam w akademiku. Czasem nienawidzę tego miejsca, ale ogólnie jestem bardzo zadowolona. :)

      Usuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com