Podróże z i pod prąd.

          Przedświąteczny piątek. Jedna z granicznych dzielnic stolicy. Krople deszczu kończą swoją podróż z nieba na jasnej czapce młodej kobiety trzymającej torbę podróżną. Zupełnie jakby na kogoś czekała. Dzwoni telefon. Granatowe audi. Na przeciwko kremowego budynku - mówi męski głos w słuchawce. Rusza zdecydowanym krokiem. Odnajduje cel. Spogląda. I oczom własnym nie dowierza. Przed nią stoi trzech, krótko obciętych mężczyzn, wyglądających jakby prosto z siłowni. Wyraźnie zarysowane mięśnie odznaczały się nawet zza bluz. Światło pada na ich przystojne lica, a krople deszczu spływające po ich twarzach podkreślają ich poważne miny. Kobieta staje jak sparaliżowana, mierząc niepewnym wzrokiem całą trójkę. Najniższy z nich, ubrany w szarą bluzę, odbiera jej torbę i upycha w bagażniku. Wsiadają do auta. Szary siada za kierownicę, odpala silnik. Już nie ma ucieczki. A więc tak kończy się moja historia. Za kilka dni odnajdą moje ciało w przydrożnym lesie. Chociaż umrę z rąk seksownych morderców - myśli dziewczyna. Rzeczywistość wita ją jednak bardziej zaskakująco. Jeden z nich uśmiecha się szeroko. W bagażniku na pewno ma broń. Tak, ma broń...
          ...a oprócz niej, trzy mundury, z tego dwa policyjne i jeden wojskowy. A pod masą mięśni kryją się weseli, rozmowni i bardzo przyjaźni ludzie. I aż przykro, że podróż się kończy. Ciekawe osobowości, niesamowite historie. I jeszcze bardziej niesamowite oczy Szarego.
          To się dobraliśmy. Bezpieczniej trafić nie mogłam.

Uważajcie jak podróżujecie z nieznajomymi, moi drodzy. Rzeczywistość bywa jednak zaskakująca, a pierwsze wrażenie bardzo mylne. Moja mina jednak musiała być niesamowita. ;) Takie ryzyko podróży z blablacar czy innych tego typu wynalazków. Ludzi jednak można poznać niesamowitych, jak widać. I historii masę. Byle jednak zawsze było tyle wyjazdów co powrotów. 

45 komentarzy:

  1. Podziwiam Cię za taką odwagę ;p Wolałabym wracać autobusem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, jest ciekawiej, szybciej, wygodniej i taniej. Same plusy, póki Cię nie zamordują. :D

      Usuń
    2. W autobusie też mogą. ^^

      Usuń
  2. Nietuzinkowa historia :D Ale jak to mówią: no risk, no fun!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nadal się śmieję na myśl o tym jaką musiałam mieć minę jak ich zobaczyłam. :D

      Usuń
    2. Dużo stresujących/niepewnych sytuacji, już po fakcie okazuje się jednak zabawna :D

      Usuń
    3. Ale co bliżej do zawału to nasze :D

      Usuń
    4. Nie oj tam, tylko tak!^^

      Usuń
  3. Nie mogę napisać komentarza wyżej...
    Ale w Autobusie to dużo mniej prawdopodobne :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak zostanę przy ludziach. ^^

      Usuń
    2. A autobusami nie ludzie jeżdżą? :D

      Usuń
    3. Nie. ;D Chodziło mi o jeżdżenie z ludźmi, nie transportem publicznym noo;p

      Usuń
    4. w autobusie tych ludzi masz nawet więcej :P I nigdzie Cię nie wywiozą :P

      Usuń
    5. Więcej ludzi, większa szansa trafienia na psychopatę, o:D

      Usuń
  4. jak to mówią "ostrożności nigdy za wiele" - ale z drugiej strony "kto nie ryzykuje ten nie wygrywa" - a podróż jak sama zauważyłaś była przyjemna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo przyjemna. I odkąd tak jeżdżę poznałam wielu ciekawych ludzi. I masę historii, jak wspominałam. :)

      Usuń
  5. I pomyśleć, że mój facet to niedoszły wojskowy i niedoszły policjant ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam cholerną słabość do tych doszłych wojskowych... ^^

      Usuń
    2. Mój były był w wojsku, znam również kilku innych, ale nie chciałabym mieć takiego faceta.

      Usuń
    3. Ja praktycznie żyję i mieszkam w wojsku...^^

      Usuń
    4. A ja w labolatorium :p

      Usuń
    5. Też ciekawe miejsce. :)

      Usuń
  6. Ile ludzi tyle historii ;) Skoro jesteś zadowolona, korzystaj z tej formy podróży ;) Zazdroszczę Ci odwagi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś czuję się bezpieczniej niż w pociągu. Ale może to kwestia osoby. ;)

      Usuń
  7. W końcu "no risk, no fun" ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba bym popuściła ze strachu- jestem bardzo strachliwa :D Ale dlatego też unikam takich form podrózy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, minę musiałam mieć fajną, ale było ciekawie. :D

      Usuń
  9. Nigdy nie podróżowałam z blablacar, mimo, że nieraz się garnęłam na to, żeby skorzystać z tego ,,dobrodziejstwa''. Wyobrażam sobie jaką minę musiałaś wtedy mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja bym tylko spojrzała i zwiała xD
    Gratuluję odwagi. Rzeczywiście, "bezpieczniej się nie dało" ;)
    Pozdrawiam,
    Lina

    OdpowiedzUsuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com