Śpieszy się czas.

I przyszły wakacje. I przyszedł czerwiec. (Który to już z kolei? Ojej. Jestem stara. Przynajmniej mentalnie - mniej więcej osiemdziesiątka.) I przyjdzie lato. I przyjdą gorące dni. Godziny pełne nudy błogości. Byle nie żadnych innych -ości i wcale nie mam na myśli mdłości.
A w głośnikach słychać:


I nigdzie się nie śpieszę. Jest spokój. Ale wcale nie taki jak mogłoby się wydawać. Kto by pomyślał, że w najczystszym spokoju może być tyle paniki? 


A ludzie mawiają: to najlepsze lata twojego życia. I wtedy patrzę prosto w oczy... grozisz czy straszysz? 

9 komentarzy:

  1. U mnie w sumie zostały jeszcze jakieś 2 tyg. nauki + tydzień szkoły i też wakacje. Nigdy tak bardzo na nie nie czekałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. No to zaraz masz wakacje i odpoczniesz na całego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Może i mają rację, ale Ty sama musisz się o tym przekonać ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ja jestem na wakacjach od maja... I jakoś średnio mi z tym dobrze.

    Wydaje mi się, że ani nie grożą ani nie straszą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mam wakacje. I nie wiem co mam z sobą zrobić. Trochę to irytujące...

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszystko jest trudne
    Nie umiem użyć tych słów,
    Które są piękne
    Jak płatki czerwonych róż
    Jam marny wierszokleta.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wakacje, podobno mam od połowy maja. Również wolałabym, aby to nie były najlepsze lata mojego życia.

    OdpowiedzUsuń
  8. I jak Ci idzie odpoczywanie ? :)

    OdpowiedzUsuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com