Zbyt.

Gdzieś w głowie zbyt pełno myśli, których nie chcę do siebie dopuścić. Plany, których nigdy nie zrealizuję, układane leżąc w zbyt dużym łóżku. Znowu sen nie chce nadejść, a gdy już jest, jest zły. Zbyt dużo twarzy, zbyt mało uśmiechów. Niedobór chwil pozwalających poczuć.
Jak długi może być dźwięk pustki? A może to ta sama melodia grać będzie bez końca?

KLIK. Za każdym razem, gdy próbuję wgryźć się w życie na nowo.

54 komentarze:

  1. Ostatnie zdanie z tym obrazkiem jest takie prawdziwe.

    Myśli i ich nadmiar potrafią nieźle namieszać w głowie, nie lubię stanu takiego zamętu i na szczęście powoli zaczynam się z niego leczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za dużo myśli i zbytnie analizowanie wszystkiego nie może doprowadzić nas do miłych wniosków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się ich pozbyć?

      Usuń
    2. hmm, może psycholog i psychiatra? Wiem, że to poważnie brzmi. Jednak nie taki diabeł straszny jak go malują, sama miałam taki problem i się wyleczyłam. ;)

      Usuń
    3. Myślę,że raczej kwestia celu/kopa niż psychologa.

      Usuń
  3. najgorsze są myśli, które nie pozwalają zasnąć. trudno zastąpić je pozytywnymi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Drgawki myślowe, miewam.

    OdpowiedzUsuń
  5. tak doskonale Cię rozumiem ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. To 'zbyt' rozumiem aż za bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pustka potrafi trwać bardzo długo, bardzo. Mnie pustka kojarzy się jedynie z rutyną, która mnie osobiście bardzo niszczy. Ratowałam się... udawaniem, często zmuszaniem się do uśmiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skuteczny ratunek?

      Usuń
    2. Skuteczny, jeśli sama siebie nie zniechęcasz i nie przeczysz tej metodzie. Jeśli po prostu się uśmiechasz, a nie myślisz o tym, żeby to pomogło.

      Usuń
    3. W takim razie postaram się spróbować.

      Usuń
    4. Życzę powodzenia. Może otuchy Ci doda, że sprawdzone jest to badaniami psychologicznymi. To "udawanie" faktycznie ma w sobie coś skutecznego.

      Usuń
    5. Tak bardzo udawać, aż sama w to uwierzę?

      Usuń
    6. Tak bardzo się po prostu uśmiechać!

      Usuń
    7. Dzisiaj poszło mi nieźle.

      Usuń
    8. Cieszę się. :) Mam nadzieję, że będzie coraz lepiej.

      Usuń
    9. Ja także :P Taką cichutką, ale mam:)

      Usuń
  8. Myślę, że całkiem nieźle cię rozumiem- sama tworzę niezliczoną liczbę niemożliwych do zrealizowania scenariuszy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Dźwięk pustki jest bardzo długi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toż to istna melodia bez końca.

      Usuń
    2. Ostatnio często towarzyszy mi ta melodia.

      Usuń
    3. No i powiedz jej coś, żeby sobie poszła... Bo mnie nie słucha.

      Usuń
    4. Jakiś taniec odstraszający może?

      Usuń
  10. Jak mam Cie pocieszyć, kiedy sama mam to samo?
    Widzę zmiany - na blogu przede wszystkim. Ale i w podejściu. Smutno. Co się dzieje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że to kwestia potrzeby kopa, nie pocieszenia. ;)
      Nie dzieje się przerażające nic i w tym problem.

      Usuń
  11. Jak dobrze to znam... Mam dokładnie tak samo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: szkoda, że tak masz. Że tak mamy.

      Usuń
  12. Zbyt beznadziejnie na jakąkolwiek nadzieję...

    OdpowiedzUsuń
  13. Zacznę do tego, że jak zobaczyłam Twój nick, to wiedziałam, że muszę tu wejść, bo kiedyś byłam Loxy! No, ale to stare dzieje, czasy blogów z instrukcjami. A czemu tak pesymistycznie? Warto mieć plany, nawet jeśli i tak nie wypalają, jak twierdził bohater PS I love you, uwielbiam ten moment, oglądałaś? Pozdrawiam i zapraszam do siebie, www.bykoralik.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że oglądałam. Pewnie ma racje :)

      Usuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com