W sobotę znalazłam się na koncercie Macieja Maleńczuka z zespołem Psychodancing. Do było moje drugie "osobiste" spotkanie z owym kontrowersyjnym artystą. Pił na scenie w najlepsze, w ogóle tego nie kryjąc, komentował wszystko co się da, obrażał każdego, Dodę, żołnierzy, ludzi wyjeżdżających za granicę, młodych, którzy będą "zapieprzać na jego emeryturę" i cały świat. Śpiewa, śpiewa, aż nagle przerywa piosenkę i mówi: "Weź nie przychodź do mnie podczas koncertu po autograf, bo nie jestem w stanie przelecieć laski grając jednocześnie". I tak lubię go. Przez ten seksowny głos jestem w stanie wybaczyć mu nawet to, że zniszczył moją ulubioną piosenkę w jego wykonaniu przerywając ją w połowie, bo musiał iść się napić.
A, i przy okazji po tym wieczorze jestem pośmiewiskiem całego świata. Przed wyjściem Maleńczuka, koleś który zapowiadał występ rzekł:
"A, i jeszcze takie ogłoszenie: (imię i nazwisko) szuka swojej mamy. Jest pod sceną."Teraz gdzie tylko się nie obejrzę słyszę pytania, czy znalazłam mamę. Żebym to jeszcze miała jakieś popularne imię i nazwisko...
Nadszedł niedzielny wieczór, a wraz z nim występ Iry. Artur Gadowski zaczął show od jednej z moich ulubionych piosenek - około dwudziestej drugiej (po jakże "modnym" spóźnieniu) rozbrzmiał "Mój Bóg", a wraz z nim rozpoczęło się mordowanie mojego gardła. Wraz z kolegą i bandą jego znajomych w ciągu następnych dwóch godzin zdarłam sobie gardło oraz straciłam wszelkie pokłady energii zalegające w nawet najbardziej ukrytych zakamarkach. Nie wspomnę już jak skatowane zostały moje biedne "białe" Nike po dzikim moshu i takich tam. Mimo, że zabrakło mojego ulubionego "Londynu 8:15" i "Ikara" decydowanie było warto. Spożytkowałam nagromadzony nadmiar energii i pokłady chęci wykrzyczenia się i mam spokój z agresją na jakiś... tydzień. Póki co, jutro spanie, w piątek po świadectwo i hola! Wakacje! Nie to, żebym miała już tak totalnie dość tego miejsca na "s", ale sześćdziesiąt trzy dni zabijania nudy będą zdecydowanie lepsze niż jeden dzień "tam".

Z tym ostatnim to się zgodzę w stu procentach!
OdpowiedzUsuńUwielbiam jeździć na koncerty, ale ja nie słucham takiej muzyki. Czasami nawet nie wiem jakie w Polsce są wspaniałe zespołu, ostatnio przekonałam się o tym, gdy przypadkowo trafiłam na koncert Afromentalu i Raggafay (nie wiem dokładnie jak to się pisze) bawiłam się uprzednio i jakoś mało obchodziło mnie to, że znałam może 2 piosenki do tego same refreny :D
A co tam, przecież zabawa jest w tym najważniejsza. Na Afromental sama chętnie bym się wybrała, a tego drugiego nie znam.
UsuńI wybieraj się, polecam. Naprawdę mają energię, która mi się udzielała. To drugie występowało w Must be the music, ale są z moich okolic i często grają koncerty - też nieziemscy :D a energie mają jeszcze większą nią Afromental. Pozytywne chłopaki.
UsuńJak będzie gdzieś w okolicy, na pewno skorzystam.
Usuń:)
Usuń:P
UsuńNie lubię Maleńczuka. Jakoś nigdy za nim nie przepadałam. Chociaż wpadła mi w ucho piosenka "Ostatnia nocka" zdaje się, że to on śpiewa.
OdpowiedzUsuńA co do Iry wielbię "Parę chwil". Swoją drogą wybrałabym się ponownie na koncert Peji. Chciałabym na Grubsona, Pezeta, Piha, Słonia. Byłam na Perfekcie i miło wspominam.
A co do szkoły to też w piątek wybieram się na zakończenie ale nie swoje :)
Dla każdego coś dobrego. Owszem, jest to piosenka śpiewana przez niego, na żywo brzmi jeszcze lepiej. Co do Iry, uwielbiam większość. A Grubsona z przyjemnością i bananem na twarzy bym posłuchała. "Naprawimy to" jest genialne.
UsuńZ Iry to jeszcze "Nie daj mi odejść" kiedyś przy niej płakałam.
UsuńGrubson w ogóle jest genialny. Ja najbardziej lubię "Właściwy kurs", "Kochana". Sporo tego jest.
Oj tak, "Kochana" także jest jedną z moich ulubionych. Trzeba mu przyznać, że teksty ma genialne.
UsuńZdecydowanie. W ogóle najbardziej cenię Peję, bo od niego wszystko się zaczęło. Piha uwielbiam za głos, Słonia za wyobraźnię, ale Grubson i Pezet to wspaniałe teksty. Rozpływam się. I ta emocjonalność.
UsuńZ podanych pozostanę przy Grubsonie jednak :P To zdecydowanie nie mój gatunek. Ewentualnie jakieś poszczególne piosenki, np. Eldo - Nie pytaj o nią.
UsuńOoo "Nie pytaj mnie o nią" też. Cudo.
UsuńOj tak, mogę słuchać na okrągło.
UsuńMa w sobie coś takiego, sama nie wiem jak mogłabym to opisać.
UsuńNiektóre rzeczy po prostu trzeba poczuć\usłyszeć a nie opisywać.
UsuńUwielbiam koncerty tego typu zespołów, chociaż ich nie słucham. Ale ich piosenek nie da się nie znać, bynajmniej niektórych. Maleńczuka nie lubię, chyba od zawsze.
OdpowiedzUsuńTak, to są te piosenki, których nikt nie słucha, a każdy zna. ;)
UsuńNie wiem, czy nikt nie słucha. Ale chyba każdemu zdarza się włączyć radio ;)
UsuńTak, pewnie tak :P
UsuńNa koncertach panuje tak niesamowita atmosfera, że czasami nieważne dla mnie, kto gra. Ważne, że są ludzie i muzyka.
OdpowiedzUsuńBo głównie o to chodzi.; )
UsuńNo niektórzy idą po to, żeby się najebać albo przyćpać.
UsuńIch... ich powinno się trzymać od takich miejsc z daleka. Ale się nie da.
UsuńNo faktycznie udany koncertowy weekend ;) Ja poprzedni też miałam taki ;p Najpierw w pt disco-polo, w sob Afromental, a w nd... Kamil Bednarek :) Moc była :)
OdpowiedzUsuńPamiętasz mnie jeszcze??
http://traamp.blog.onet.pl/
O ja, to rzeczywiście musiała być moc :D Oczywiście, że pamiętam!
UsuńMama Ci się zgubiła ? :D
OdpowiedzUsuńcieszę się, że tak fajnie spędziłaś te dni :*
Słyszałam to już miliard razy ;D
UsuńZa to następne 60 będę się wykańczać z nudów...
Dobre seriale są zaraźliwe : W oglądaniu :)
OdpowiedzUsuńZdecydowanie :P
Usuń