I czy wrócisz tu?

Po osiemdziesięciu jeden dniach znów tam staję. Prawie nic się nie zmieniło. Tylko kolory jakieś takie inne. Tylko twarzy trochę więcej. Tylko to już nie moje miejsce. Ale miło wrócić. Ooo, dobrze Cię widzieć. Zawsze miło wrócić. Brakowało mi tego. Chcę tam wracać, lubię wracać. Do nich? Zawsze. Gdyby ktoś powiedział mi dwa lata temu, że to właśnie ta sala zmieni moje życie, uśmiechnęłabym się pod nosem. A zrobiła to. Każde kopnięcie to zrobiło. Każda kropa potu. Oni to zrobili. Nie wiem co by było, gdybym 2 marca 2013 roku nie powiedziała sobie "tak" i nie przekroczyła tamtego progu. Żadne milion siedemset tysięcy mieszkańców i setki klubów sportowych nie będą nawet bliskie sprawienia, że przestanie mi brakował tego jednego. Najlepsi na świecie. Mimo, że już tylko duszą tam się pojawiam, ciału brakuje dwustu kilometrów. Dziękuję.
Junbi, Bosabum Nim ge Kyong ye!

Tutaj też miło wrócić.

51 komentarzy:

  1. Czasem dobre są niektóre powroty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To super. Cieszę się, że wróciłaś. :)

      Usuń
    2. nie da się stąd odejść. :p

      Usuń
    3. Stąd? Totalnie się nie da. Choćbym nie wiem jak się starała - wcześniej czy później zawsze wracam.

      Usuń
    4. No to podobnie jak ja :p

      Usuń
    5. Nie da się po prostu i już. :)

      Usuń
  2. powroty zawsze są takie słitasne:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobrze jest mieć miejsce, do którego można wrócić.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale o jaką dokładnie salę chodzi? :P O studia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O salę treningową. Na studiach jestem, do nich mogę wpaść czasem już tylko.

      Usuń
    2. Taekwondo. Trenowałam, teraz już tylko odwiedzam. :)

      Usuń
    3. Nie wiedziałam :)
      Fajnie mieć taką swoją pasję :)
      Czemu nie trenujesz już?

      Usuń
    4. Pisałam o tym kiedyś często :) Bo się wyprowadziłam i tutaj jakoś nie przełamałam się jeszcze, aby pójść.

      Usuń
    5. Chyba się jeszcze wtedy nie znałyśmy, gdy o tym pisałaś :) Inaczej coś bym pamiętała chociaż :)
      To może pora się przełamać? :D

      Usuń
    6. Przez ostatni rok i 9 miesięcy pisałam o tym niejednokrotnie... ;D
      Tak myślę, myślę i nie wiem...

      Usuń
    7. No ale ja czytałam tylko kilka Twoich ostatnich postów przed wyjazdem, a później na długo znikłaś :(

      Usuń
    8. Ale już jestem. I będę marudzić od nowa. :D

      Usuń
  5. Jak to dobrze, że u tu wróciłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę :) Ale miło, że ktoś inny także.

      Usuń
    2. Mam nadzieję, że już nie znikniesz :)

      Usuń
    3. Ja też. Ale nawet jeśli - zawsze wracam. :)

      Usuń
  6. Pamiętam tamten czas, gdy pisałaś o klubie, o Nim...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sobotę go nie było. A zdarza się to baaaardzo rzadko. Nie pisane widocznie mi było zobaczyć ten uśmiech ;)

      Usuń
    2. Ale wszelkie uczucia, opadły do granic neutralności, tak?

      Usuń
    3. Hmm... Pan wzbudza nadal uśmiech na twarzy. ;)

      Usuń
    4. Ale imię Jego nie odbija Ci się po każdej części mózgu. Motylki nie wirują na myśl o Nim?

      Co tam się u Ciebie dzieje? Co sobie studiujesz? Bo wyczytałam wczoraj w komentarzach.;)

      Usuń
    5. Nie, już nie. :)

      Studiuję bezpieczeństwo narodowe i w sumie nic więcej się nie dzieje. A co u Ciebie?

      Usuń
    6. Lubisz swoje studia?

      Jestem na etapie pisania pracy magisterskiej. Jestem z facetem cztery lata młodszym. Jestem szczęśliwa.

      Usuń
    7. Póki co - lubię.

      Jesteś szczęśliwa, to chyba najpiękniejsze co mogłam przeczytać. :)

      Usuń
  7. czyli przyjemne powroty - dobrze że jest do czego wracać :)

    OdpowiedzUsuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com