Po osiemdziesięciu jeden dniach znów tam staję. Prawie nic się nie zmieniło. Tylko kolory jakieś takie inne. Tylko twarzy trochę więcej. Tylko to już nie moje miejsce. Ale miło wrócić. Ooo, dobrze Cię widzieć. Zawsze miło wrócić. Brakowało mi tego. Chcę tam wracać, lubię wracać. Do nich? Zawsze. Gdyby ktoś powiedział mi dwa lata temu, że to właśnie ta sala zmieni moje życie, uśmiechnęłabym się pod nosem. A zrobiła to. Każde kopnięcie to zrobiło. Każda kropa potu. Oni to zrobili. Nie wiem co by było, gdybym 2 marca 2013 roku nie powiedziała sobie "tak" i nie przekroczyła tamtego progu. Żadne milion siedemset tysięcy mieszkańców i setki klubów sportowych nie będą nawet bliskie sprawienia, że przestanie mi brakował tego jednego. Najlepsi na świecie. Mimo, że już tylko duszą tam się pojawiam, ciału brakuje dwustu kilometrów. Dziękuję.
Junbi, Bosabum Nim ge Kyong ye!Tutaj też miło wrócić.
Czasem dobre są niektóre powroty.
OdpowiedzUsuńTen bardzo lubię.
UsuńTo super. Cieszę się, że wróciłaś. :)
UsuńJa chyba też. :D
Usuńnie da się stąd odejść. :p
UsuńStąd? Totalnie się nie da. Choćbym nie wiem jak się starała - wcześniej czy później zawsze wracam.
UsuńNo to podobnie jak ja :p
UsuńNie da się po prostu i już. :)
Usuńpowroty zawsze są takie słitasne:D
OdpowiedzUsuńTen był. :D
Usuńto ma być na stałe ;D
UsuńTam niestety mogę tylko wracać :)
Usuńa do blogaska?:D
UsuńTu? Stąd się nie da uciec. :D
UsuńDobrze jest mieć miejsce, do którego można wrócić.
OdpowiedzUsuńOj tak. :)
UsuńTu też trochę Cię nie było. :)
UsuńAle już jestem. :)
UsuńMiło Cię znów widzieć. :)
UsuńCieszę się, że ktoś się cieszy :)
UsuńAle o jaką dokładnie salę chodzi? :P O studia?
OdpowiedzUsuńO salę treningową. Na studiach jestem, do nich mogę wpaść czasem już tylko.
UsuńA co trenujesz? :D
UsuńTaekwondo. Trenowałam, teraz już tylko odwiedzam. :)
UsuńNie wiedziałam :)
UsuńFajnie mieć taką swoją pasję :)
Czemu nie trenujesz już?
Pisałam o tym kiedyś często :) Bo się wyprowadziłam i tutaj jakoś nie przełamałam się jeszcze, aby pójść.
UsuńChyba się jeszcze wtedy nie znałyśmy, gdy o tym pisałaś :) Inaczej coś bym pamiętała chociaż :)
UsuńTo może pora się przełamać? :D
Przez ostatni rok i 9 miesięcy pisałam o tym niejednokrotnie... ;D
UsuńTak myślę, myślę i nie wiem...
No ale ja czytałam tylko kilka Twoich ostatnich postów przed wyjazdem, a później na długo znikłaś :(
UsuńAle już jestem. I będę marudzić od nowa. :D
UsuńJak to dobrze, że u tu wróciłaś :)
OdpowiedzUsuńTeż się cieszę :) Ale miło, że ktoś inny także.
UsuńMam nadzieję, że już nie znikniesz :)
UsuńJa też. Ale nawet jeśli - zawsze wracam. :)
UsuńPamiętam tamten czas, gdy pisałaś o klubie, o Nim...
OdpowiedzUsuńA w sobotę go nie było. A zdarza się to baaaardzo rzadko. Nie pisane widocznie mi było zobaczyć ten uśmiech ;)
UsuńAle wszelkie uczucia, opadły do granic neutralności, tak?
UsuńHmm... Pan wzbudza nadal uśmiech na twarzy. ;)
UsuńAle imię Jego nie odbija Ci się po każdej części mózgu. Motylki nie wirują na myśl o Nim?
UsuńCo tam się u Ciebie dzieje? Co sobie studiujesz? Bo wyczytałam wczoraj w komentarzach.;)
Nie, już nie. :)
UsuńStudiuję bezpieczeństwo narodowe i w sumie nic więcej się nie dzieje. A co u Ciebie?
Lubisz swoje studia?
UsuńJestem na etapie pisania pracy magisterskiej. Jestem z facetem cztery lata młodszym. Jestem szczęśliwa.
Póki co - lubię.
UsuńJesteś szczęśliwa, to chyba najpiękniejsze co mogłam przeczytać. :)
Witaj w domu :-) :*
OdpowiedzUsuńDobrze tu być :*
UsuńTo co tak długo, kochana? :>
UsuńMusiałam się chyba pogodzić z życiem w innym miejscu. ^^
UsuńW takim razie witaj :)
OdpowiedzUsuńWitam, witam :)
Usuńczyli przyjemne powroty - dobrze że jest do czego wracać :)
OdpowiedzUsuńW tym wypadku jest :)
UsuńDzień dobry! =*
OdpowiedzUsuń