Ciężko jest być Faustem.


          Gdzieś tam starając się wytrzymać ostatnie dni słuchając głosów "profesorów" dotarło do mnie kilka słów na temat bohatera powieści Johanna Wolfganga van Goethego - Fausta. Nieszczęśliwy, nienawidzący życia, niespełniony, pewny, że już nic dobrego nie może spotkać go w życiu, bohater romantyczny - brzmi znajomo? Z głównym bohaterem, jak i pewnie znaczną częścią społeczeństwa, dzielę dwa marzenia. Nie chciałabym być młodsza, ale nie pogardziłabym miłością i poczuciem spełnienia. Jednak nie widzę nigdzie Mefistofelesa, który chciałby zapewnić te dobra w zamian za jeden niewielki szczegół, jakim jest dusza. Bo po co mi dusza skoro z niej nie korzystam?
          Żadna epoka literacka nie przypadła mi do gustu tak bardzo jak romantyzm. Z żadną nie czułam tyle wspólnego, nie darzyłam ich zaciekawieniem a co tu mówić o fascynacji. Będąc także irracjonalistą kierującą się jak na przedstawicielkę tego "izmu" przystało emocjami i intuicją jako źródłem poznania zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że dusza nie jest zawyżoną ceną jak na jedno szczere:
"trwaj chwilo, jesteś piękna!".
          Ciekawe jak brzmią one wypowiadane tak naprawdę. Faust możliwość odkrycia tego przypłacił życiem, ale za to spotkał się ze swoją Małgorzatą w Niebie, chociaż tego nie było w umowie. I niech ktokolwiek mi powie, że gość nie miał więcej szczęścia niż ktokolwiek z nas. Zawarł pakt z Diabłem, skorzystał z niego, uratował się przed konsekwencjami i jeszcze dostał nagrodę. Takie rzeczy tylko u Goethego i w Supernatural.
"Trwaj chwilo trwaj
Jesteś taka piękna
Dziś tylko głupcy śpią
Ta noc uderzy nam do głów
Upijmy się nią
Porwij nas
Porwij nas
Rzeko zmysłów wezbrana

Niech się w tym pędzie zabliźni sumienia rana"                                                            E. Adamiak "Trwaj chwilo, trwaj"

          Chyba przeczytam tą książkę. Po za tym znowu mam jakiś moment na pisanie, bo z mojej głowy poprzez palce na ekran komputera wypływają setki słów nie powiązanych ze sobą i nie mających najmniejszego sensu, ale cóż, trzeba korzystać z tego co się ma, bo na nic więcej się nie zapowiada.

20 komentarzy:

  1. Lexi! już myślałam, że się w życiu nie odezwiesz, a tu taka niespodzianka :D Fausta jeszcze nie czytałam, ale romantyzm chyba lubię najbardziej. Może nie najbardziej, ale w jakimś stopniu ;) noo, wiesz o co mi chodzi:D W ogóle co tam u Ciebie? Jejuśku, ale mi poprawiłaś humor no : ) w4scianach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie po staremu, nic nowego, nic dobrego, nastroje miewam porównywalne do Fausta... A u Ciebie? Lubię poprawiać humor :D :* I też się cieszę, że wrócilam ;)

      Usuń
    2. u mnie też po staremu :) w sumie już prawie wakacje, więc humorek świetny^^ na dodatek wszystko pozaliczane, więc wiesz:) a właśnie, jakieś plany na wakacje?;d

      Usuń
    3. Hmm... moim wakacyjnym planem jest nie zwariować. A po za tym zamierzam znaleźć pracę i rajcować się wspaniałymi tygodniami bez pewnych osób. A Twoje plany jak wyglądają? :)

      Usuń
  2. Cieszę się, że wróciłaś kochana do świata blogowego :)
    Fausta czytałam fragmenty, brak mi zawsze motywacji na całość, ale romantyzm... Najlepsza epoka jakakolwiek istniała, no, może jeszcze dwudziestolecie międzywojenne jest równie ciekawe :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do 20. lecia jeszcze nie doszłam, ale póki co jestem zauroczona zakochanymi psycholami dla których wiedza nic nie znaczy <3 coś idealnego dla mnie :D

      Usuń
  3. Lexi, jesteś ! :) fajnie, że przeniosłaś się tutaj, może w końcu powrócisz do częstego blogowania :p
    [Justyna z katalog-mysli]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę. :D Szukałam Cię. ;)

      Usuń
    2. Szukałaś i znalazłaś :)

      a nie dałam Ci namiaru na mojego nowego bloga ? o.0

      Usuń
    3. No właśnie tak zraniłaś moje serce i nie dałaś.

      Usuń
  4. Nie czytałam więc trudno mi się do tego wszystkiego odnieść. Mało przeczytałam fragmentów albo całych książek które były związane ze szkołą i językiem polskim.

    Właśnie zaglądałam co jakiś czas na onet a Ciebie tam nie było. Dzisiaj widzę adres, cieszę się, że jesteś nawet na blogspocie. Niedługo sama zostanę na tym onecie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jeszcze nie czytałam, jeśli coś jest lekturą - obrzydza mnie, ale gdy już skończymy to przerabiać, dowiem się co nieco, czasem warto sięgnąć ponownie po tą książkę, bo niektóre (choć ich niewiele) są naprawdę warte przeczytania. A ja po prostu polubiłam Goethego.

      Co do blogspotu. Zawsze i Ty możesz wybrać inną drogę. :D Onet się zepsuł, a zepsute rzeczy trzeba naprawiać, albo wymieniać. Tego pierwszego nie mogę zrobić, więc zostało drugie. Miałam już dość zacinania się, gubienia notek i komentarzy oraz niemożności dokonania jakichkolwiek zmian w szablonie.

      Usuń
    2. Dokładnie - jeśli coś jest lekturą to mnie odrzuca i zazwyczaj nie czytam.

      Nie, nie chcę przenosić się na blogspota.

      Usuń
    3. Cóż, będę Cię lubić nawet na irytującym Onecie. ^^

      Usuń
  5. Nie powiem na wstępie nic nowego - cieszę się, że wróciłaś :)

    Nie lubię epoki romantyzmu. W ogóle, ja chyba nigdy nie lubiłam polskiego. Odnoszę wrażenie, że choć wielbię słowa, często książki, to jednak zdecydowanie jestem ścisłowcem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się cieszysz. ;)

      Jak dla mnie polski to jeden z niewielu momentów gdzie w tej szkole wyjmuje niewidzialne słuchawki z uszu i włączam się do życia, ale dla każdego coś dobrego.

      Usuń
    2. Dla mnie przez pewien okres też tak było. A później poszłam do liceum.

      Usuń
    3. U mnie to właśnie zaczęło się w liceum.

      Usuń
  6. Lexi, jak cudownie, że wróciłaś! Nie spodziewałam się tego :D
    A co do polskiego - to nie przepadam za tymi wszystkimi epokami i innymi takimi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mnie cieszy, że kogokolwiek to cieszy! A polski - dla każdego coś dobrego, nie dziwię się ludziom, że tego nie lubią, bardziej sobie, że tak jest. :D

      Usuń

MalcertaArchiwumBooksSOUP.IO

leximalcerta@hotmail.com